Czy fretka może mieć depresję?

Niektórzy czytając powyższe zdanie może uśmiechną się pod nosem, niektórzy może jednak się zastanowią i wyciągną wnioski na przyszłość…

Bo bez znaczenia kto i co sobie pomyśli, to musicie sobie zdawać sprawę z faktu, że fretka może mieć depresję i to kończącą się tragicznie – jej zgonem… ;-(

Tak jak w przypadku innych schorzeń, objawy i czynniki mogą być różne, mniej lub bardziej złożone…

Objawy

  • utrata apetytu
  • apatia
  • smutek
  • zaburzenia snu i wzmożona senność
  • autoagresja (miejscowe wylizywanie, wydrapywanie, itp.)
  • agresja

Powyższe objawy są znamienne w przypadku chorej fretki… Czy na pewno jest ona chora? Czy może coś innego jej dolega?

Niekoniecznie musi to być choroba, gdzie można zastosować konwencjonalne leczenie medyczne…. Może po prostu dopadła zwierzaka chandra i u podłoża schorzenia mamy umysł, a nie ciało!

Przyczyny

  • osamotnienie
  • długotrwałe zamknięcie
  • stres

Wielu opiekunów fretek ogranicza swój kontakt ze zwierzęciem do podania pokarmu i wyczyszczenia kuwety… Niestety większości fretek będzie nieusatysfakcjonowana takim trybem życia i chandra gotowa…

Ale musimy zdawać sobie sprawę, że depresja zwierząt to proces bardziej złożony i nie odnosi się tylko do tak prozaicznych oczywistości…

Najczęściej, depresja będzie wynikiem stresu spowodowanego, np.:

  • zmianą trybu życia
  • przeprowadzką
  • utratą opiekuna czy przyjaciela
  • poczuciem zagrożenia (nowy domownik – człowiek lub zwierzę, nawet tego samego gatunku)
  • chorobą
  • naszymi stanami emocjonalnymi

Leczenie

Aby rozpocząć działania naprawcze musimy zastanowić się nad przyczynami smutku freciego przyjaciela, a następnie szybko działać… W przypadku fretek adopcyjnych dobrze jest znać ich losy i historię od poprzednich opiekunów, co w znacznym stopniu pozwoli nam zrozumieć ich obecne zachowanie…

Niestety jako opiekunowie fretek mamy utrudnione zadanie, gdyż wiedza na temat ich zachowania i behawioru oraz leczenia nie jest, aż tak dobrze poznana jak w przypadku psów czy kotów… W przypadku tych drugich wypracowany jest cały system przywracający normalny stan rzeczy, tj. psychologowie, pigułka szczęścia (reconcile – lek podwyższający poziom serotoniny zwanej hormonem szczęścia), feromony działające łagodząco i uspokajająco…

A co my, „biedni fretkowcy” możemy, a czego nie powinniśmy zrobić?!

  • w pierwszej kolejności musimy usunąć czynnik stresogenny, a przynajmniej go zminimalizować
  • poświęcać więcej czasu na zabawę i przebywanie ze zwierzakiem
  • zapewnić fretce towarzystwo podczas naszej nieobecności w domu (ale z tym ostrożnie – dla 4-ro letniej fretki pojawienie się nowego domownika może być takim samym traumatycznym przeżyciem jak dla malucha odłączenie od matki i rodzeństwa)

W przypadku, gdy fretka zacznie wylizywać, wydrapywać lub wygryzać sobie rany na ciele (autoagresja), na pewno nie używajmy środków uspakajających, krzyków, bandażowania czy innych metod zasłonięcia tych miejsc… W pierwszej kolejności zorganizujmy swój i jej czas, podrzućmy kilka nowych zabawek do gryzienia (oczywiście tych bezpiecznych), urozmaićmy otoczenie, jeżeli fretka nie jest „wiekowa” pomyślmy o towarzyszu zabaw…

W przypadku, gdy fretka stanie się osowiała, apatyczna, a jej apetyt drastycznie spadnie również zastanówmy się nad przyczynami i postarajmy się je wyeliminować, a samą fretkę zachęcajmy do jedzenia oraz zabawy poprzez wykorzystanie smakołyków, delikatną zmianę i urozmaicenie diety (bez wpadania w skrajności), urozmaicenie zabawek i rozrywek… Jeżeli, pomimo wprowadzenia zmian zachowanie fretki nie ulegnie poprawie, udajmy się jak najszybciej do lekarza weterynarii, aby wykluczyć także inne choroby…

Musimy bowiem zdać sobie sprawę, że są różne fretki, które nie zawsze reagują tak samo na stres i mają różne potrzeby… Są takie, którym powinniśmy zapewnić więcej ruchu, zabawy, zainteresowania… Jeżeli nie będziemy umieli odczytywać „znaków” dawanych przez fretki lub gdy będziemy je zbyt długo „tłamsić” w małych klatkach, to mogą popaść w depresję lub dla odmiany w agresję… Ani pierwszy, ani drugi stan nie będzie dla nas przyjemny w skutkach… Fretki mogą ulegać lekkiej depresji lub agresji wobec opiekunów w czasie oddzielenia od właścicieli… Zdarza się, że osamotniona fretka (wystarczy wyjazd na wakacje) popada w taką depresję, że marnieje z dnia na dzień, co niestety często kończy się śmiercią… ;-( … Akty agresji również mogą kończyć się bolesnym i poważnym poranieniem współtowarzyszy i opiekunów… ;-(

Dlaczego fretki są „smutniejsze” jesienią?

Oczywiście musimy także odróżniać stany apatii wywołane czynnikami chorobotwórczymi, w tym i depresją, od apatii wywołanej zwykłym spadkiem ciśnienia (deszczowymi dniami)… Tak!… Fretki reagują również na czynniki zewnętrzne, jakim jest pogoda… Te apatie raczej są niegroźne i mijają wraz ze zmianą ciśnienia… ;-)

Jesień jest porą roku, która sprzyja chandrze… Ale nie tylko sama pogoda jest czynnikiem… Jesień następuje po okresie letnim, a co najważniejsze po wakacjach… W wakacje każdy ma więcej czasu, który spędza także ze swoimi fretkami, więcej spacerków, więcej zabaw, więcej zainteresowania, dużo atrakcji (odwiedzający znajomi), a tu nagle to wszystko się kończy, wracamy do pracy, szkoły, do codzienności… Co zostaje naszym fretkom? – smutek, apatia i przygaszenie… Chandra gotowa!

Utrata towarzysza zabaw

Wieloletni kontakt z fretkami nie zawsze pozwala poznać wszystkie aspekty ich psychiki… Jak do tej pory w moim, mniejszym lub większym stadku, nie widziałam smutnych „minek” swoich fretek, może poza Misią, która była jedynaczką i zostawała na długie godziny sama w domu… Co jednoznacznie wpłynęło na późniejsze moje decyzje… Fretka w domu tylko w liczbie „dwie” i więcej… ;-)

Ale jak to się mówi, „zawsze musi być ten pierwszy raz”… I mnie nie ominął widok „smutaśnej” fretki… Los sprawił, iż maluszki z tegorocznych miotów dość długo rezydowały w domku rodzinnym wraz z całą zgrają domowników, ale jak to bywa, nadszedł czas rozłąki… Vis, Vanity, Xaxa i Xin w wieku 5 miesięcy odbyli z babcią długą podróż do nowego domku … Po dotarciu na miejsce cała gromadka była wesoła i jak zwykle rozbrykana, bez jakichkolwiek objawów stresu związanego z podróżą, rozstaniem z resztą rodzinki i nowym domkiem… Ale tylko do pewnego momentu… Zawsze musi być jakieś „ale”, nieprawdaż?

Kolejnego dnia opuścił nas Xin (Kyle) i odjechał z nową opiekunką… Xin był ulubionym towarzyszem zabaw Vast’a zwanego przez nas Bary White’m lub Kropkiem, który będzie bohaterem dalszej części naszej opowieści…

Po odjeździe Xin’a w Barego jakby piorun strzelił, posmutniał, oklapł, oczy mu się zwęziły i załzawiły, zamiast rozbrykanego futra mieliśmy „dywanik podłogowy”, który pozwalał wziąć się na ręce, a nawet na nich zasypiał…  Zważywszy na fakt, że Bary wcześniej ani razu nie usiedział nawet 10 sekund na rękach, wykazując nadmiar energii i sprężystości na tyle intensywny, że przeważnie graniczyło z cudem utrzymanie go w dłoniach tak aby nie spadł, to było to bardzo podejrzane… Bary przestał też dawać buziaki, które wcześniej uwielbiał!… Bary, unikał zabawy nawet z pozostałą dwójką oraz młodszym towarzystwem, które rozdrażniało go do tego stopnia, że przeważnie ratował się ucieczką w najciemniejszy kąt mieszkania… Próby przekupienia go mięsnymi smakołykami „spalały na panewce” – nawet kłem nie tknął, próby rozbawienia go również dawały „mierny” i krótkotrwały efekt… Ożywiał się na kilka sekund, aby znów wpaść w ciężki marazm…



by: Eva | foto: Baryłka

Kolejnego dnia nie było lepiej, choć lekka poprawa dawała się zauważyć… Na szczęście, stan depresji minął po kilku dniach, choć pozostawił pewny uszczerbek, niestety pozostała niechęć do „szkrabów” nie będących małymi „xinami”…


by: Eva | foto: Baryłka

Przeżyłam koszmar, a serce krajało mi się na najdrobniejsze kawałki, ryczałam jak bóbr, co z pewnością nie pomagało Baryłce!… Sama bym nie uwierzyła w to, że fretka może się tak bardzo zmienić z tak błahego powodu, w końcu stracił tylko jednego z towarzyszy zabaw, ale jak widać ulubionego, gdybym osobiście tego nie przeżyła… Aż strach pomyśleć, jak niektóre fretki mogą zareagować na stratę długoletniego towarzysza lub opiekuna… ;-|

Proszę zastanówcie się przed zakupem fretki i każdego innego zwierzaka, i zrezygnujcie jeśli są najmniejsze przesłanki ku temu, że nie podołacie z opieką lub że będziecie musieli się z nim rozstać… One na prawdę cierpią!

Zaskoczeni?… Pamiętajcie, że naszych czworonożnych przyjaciół również może zżerać stres, co często jest przyczyną nieporozumień między zwierzęciem a opiekunem…

Jeszcze raz zaznaczę, jeżeli Wasza fretka nie je dłużej niż dobę, to niezwłocznie udajcie się na konsultację z weterynarzem, bo depresja może być poważna lub może to być objaw jakiejś innej choroby…

Uwaga!

Większość książek lub artykułów, wykorzystanych do opracowania niniejszego tematu, zostało opublikowanych jakiś czas temu, w związku z powyższym niektóre dane, metody leczenia i leki mogą być nieaktualne (wycofane z obrotu lub nigdy nie dopuszczone do obrotu w Polsce), ale Wasz lekarz weterynarii na pewno będzie wiedział czym można je zastąpić.

Większość informacji na tych stronach napisali ludzie, którzy mają duże doświadczenie w hodowli fretek jednak nie są weterynarzami. Wszystkie teksty były konsultowane ze specjalistami.

Każda chora fretka powinna natychmiast znaleźć się u wykwalifikowanego i doświadczonego weterynarza, który specjalizuje się w leczeniu fretek. Pamiętaj fretki należą do zwierząt, u których symptomy choroby występują bardzo późno, co może prowadzić do ich nagłej śmierci. Nie próbuj żadnych “domowych sposobów” bez konsultacji ze specjalistą, nawet jeśli jakiś znajdziesz gdzieś w tekście na tej stronie. Informacje tu zawarte mogą powiększyć Twoją wiedzę i wyczulić Cię na niespecyficzne objawy w zachowaniu Twojej fretki, ale pamiętaj niewłaściwa, samemu postawiona diagnoza może decydować o jej życiu.

Wszystkie prawa zastrzeżone!

by: Ana

foto:
1) ferretvendetta.com
2) ferretta.pl

Fotki, zdjęcia i ryciny zamieszczono w celach poglądowych, dydaktycznych, informacyjnych lub szkoleniowych • © All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów 

literatura:
[1] „Fretki: warunki zdrowotne, hodowla, rozpoznanie i leczenie chorób” Maggie Lloyd, 1999
[2] „Tchórz” Marcin Brzeziński, Jerzy Romanowski, 1997
[3] „Hodowla tchórzy” Maria Bednarz, Andrzej Frindt, 1991
[4] „Biology and diseases of the ferret” Fox JG., 1988, 1998
[5] „Ferret husbandry, medicine, and surgery” John H. Lewington, 2000, 2007
[6] „Ferret for dummies” K. Schilling, 2007
[7] „How to read your report” Wellness Inc., 1993
[8] „Practical ferret medicine and surgery for the private practitioner” Finkler M., 1993
[9] „Ferret medicine and surgery” Brown S., 1992, 2001
[10] „Ferret breeding” James McKay, 2006
[11] „Ferret Medicine”, Joerg Mayer DVM, Gretchen Kaufman DVM, Cummings School of Veterinary Medicine at Tufts University, 2009