Czy można wychować fretkę?

I tak i nie!…
Fretki są wielkimi „indywidualistami”… Są:

  • uparte
  • mądre
  • inteligentne
  • rozumne
  • kontaktowe
  • sprytne
  • wręcz cwane

Ale można je nawet wytresować…

Pierwsze chwile z fretką

Przynosimy małą kulkę do domu (czasami nie jest mała ;-p…), w pierwszej kolejności musimy pozwolić jej na zapoznanie się z nowym otoczeniem, z przygotowanym mieszkaniem, z wyposażoną klatką oraz z uświadomionymi domownikami… Na początku dobrze jest pozwolić fretce na zupełną swobodę… A i później nasze działania opierać na kilku wytycznych…

  • nie zmuszajmy do niczego fretki… powstrzymajmy się od wyciągania jej na siłę z „opakowania”, w którym ją przynieśliśmy… niech sama postawi pierwsze kroki… i oczywiście niech zrobi obchód swoich nowych włości… najlepiej pozostawić ją samej sobie, aby poczuła się bezpiecznie…
  • obserwujmy ją uważnie… zdrowa fretka będzie ciekawa i ruchliwa… wszelkie objawy chorobowe pokaże nam w postaci „dywanika podłogowego” (mowa ciała)… wygląda to tak, że fretka cała przylega do podłogi i rozpłaszcza się na niej ze smutnym wzrokiem… jeżeli taki dywanik jest długotrwały i dochodzi do niego brak apetytu, to jest to sygnał, aby udać się do weterynarza… ale jeżeli jest to kilkuminutowe i później fretka dalej biega oraz dokazuje, to był to tylko odpoczynek i nabranie sił do dalszego brojenia… ;-)
  • wołajmy do niej po imieniu… w ciągu tygodnia, dwu przyzwyczai się i szybko zrozumie znaczenie, a później na dźwięk swojego imienia będzie przybiegać, zwłaszcza jeżeli będzie kojarzyć wołanie z kawałkiem mięsa lub smakołykiem… (moje zawsze reagują, aby sprawdzić co znów wymyśliłam, chyba że mają chwilę „kamiennego snu”)…
  • nie panikujmy, gdy fretka zasypia i nie reaguje na wołanie, szturchanie, głaskanie, a przy wzięciu na ręce wygląda jakby umarła, prezentując tzw. „totalny zwis”… wygląda to tak, jakby fretka była bez kości, leci przez ręce, jest totalnie rozluźniona i zupełnie nieświadoma świata zewnętrznego… w brew wszystkiemu fretka po prostu smacznie śpi… (chociaż nie podejrzewam, aby takie postawy prezentowały w pierwszych dniach… taki sen mają, gdy już obdarzą nas i nowy dom zaufaniem i czują się całkowicie bezpieczne)…
  • fretka może tęsknić… wtedy pozostaje nam ją pocieszać głaskaniem i podsuwaniem kawałków mięsa oraz smakołyków… w pierwszej chwili może łapczywie rzucić się na pokarm, ale bardzo szybko jej to minie… więc nie przejmujmy się przypadkowym ukąsaniem w palec… (moje fretki tylko za pierwszym razem rzuciły się na moje palce wyciągnięte z kawałkami kurczaka, ale były po długiej podróży samochodem i całe popołudnie nic nie jadły… biorąc pod uwagę, iż zostały zabrane z większego stada, gdzie najprawdopodobniej walczyły o pokarm to uważam, iż szybko zmieniły nastawienie w nowej sytuacji, w jakiej się znalazły)…
  • oswajajmy fretkę z nami… czyli pojawiajmy się w jej świecie chwilami pieszczoty (uwielbiają drapanie po głowie między uszami), głaskania i zabawy z wykorzystaniem maskotek i piłek… możemy brać ją na ręce kiedy zaśnie (chociaż na początku na pewno będzie się od razu budzić) lub na kolana kiedy wracamy do domu, a ona właśnie się budzi (ale tu pamiętajmy, że po obudzeniu fretka najszybciej to ma ochotę na podróż do kuwetki)… tak więc na początek niech to będą krótkie chwile z pozostawieniem jej pełnej swobody (jak będzie chciała zejść z rąk lub kolan, pozwólmy jej na to)… ;-p
  • oswajajmy fretkę z jej klatką… zawsze gdy wychodzimy, nawet na chwilę do sklepu, chowajmy fretkę do klatki… z czasem przeważnie i tak klatka służy jej tylko do snu, ale na początku zapewnia też pełne bezpieczeństwo…
  • nie krzyczmy… fretki dość szybko reagują strachem na wysokie i głośne dźwięki… nasz krzyk może spowodować, iż nasza własna fretka będzie się nas bać…
  • nie wykonujmy nagłych, szybkich ruchów… znów będziemy mieć uciekającą pod łóżko lub pod szafkę przestraszoną fretkę…
  • nie karćmy… za „zbrodnie”, czyli za zrobienie poza kuwetą, zrzucenie czegoś, wylanie, czy ugryzienie (ze stoickim spokojem wstawiajmy ją do kuwety, sprzątajmy po niej marudząc – najwyżej pod nosem, rozmasowując sobie miejsce po uszczypnięciu)… przynajmniej w pierwszych dniach… później będziemy ją uczyć co wolno, a co nie … ;-)
  • nie pozwalajmy na drapanie czy gryzienie przedmiotów… bez krzyków i karcenia, po prostu ze słowami „nie”, „nie wolno” delikatnie przestawiajmy ją w inne miejsce i chwilkę zajmijmy ją drapaniem po głowie czy zabawką… przeważnie zapomina co robiła wcześniej i przechodzi do innego repertuaru, ale czasami pokaże swój upór „osła” i może tendencyjnie wracać do kanapy, aby wydrapać w niej dziurę, czy do kabla z gumową osłonką aby ją najzwyczajniej w świecie obgryźć!… w takiej sytuacji my musimy wykazać się anielską cierpliwością i powtarzać manewr odwrócenia uwagi do skutku!… aż znudzi się jej robienie nam na złość… przeważnie po jakimś czasie w ogóle nie interesuje ją takie miejsce… ale podejrzewam, że zdarzają się wyjątki… (na moje skutkowało takie postępowanie i teraz nie martwię się o ratanowe wezgłowie łóżka w przeciwieństwie do różnych „wypróbowanych” środków odstraszających, z których moje fretki nic sobie nie robiły i totalnie miały w nosie, zupełnie nie przejmując się ich zapachem czy gorzkim smakiem)… ;-p

Muszę Was ostrzec!…Każda fretka jest inna, każda ma swoje ulubione zabawy i ścieżki, każda ma inny charakterek, więc każda wymaga innego podejścia i postępowania… ;-)

Są fretki, które są pieszczochami ale są też inne, takie z totalnym „indywidualizmem”, które nie tęsknią za naszym dotykiem… ;-)

Są fretki, które nie ugryzłyby świadomie opiekuna, ale są też takie, które robią to z premedytacją i pełną świadomością, że robią źle… dosłownie!…

Z doświadczenia wiem, iż im dłużej fretka jest u Nas, tym jej zachowanie ulega zmianie… Na szczęście na lepsze, staje się bardziej milusińska i darzy nas coraz większym zaufaniem… ;-)

… 

by: Ana

foto: 
1) ferretta.pl
© All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów 

literatura:
[1] „Tchórz” Marcin Brzeziński, Jerzy Romanowski, 1997
[2] „Hodowla tchórzy” Maria Bednarz, Andrzej Frindt, 1991
[3] „Fretki: warunki zdrowotne, hodowla, rozpoznanie i leczenie chorób” Maggie Lloyd, 1999
[4] „Biology and diseases of the ferret” Fox JG., 1988, 1998
[5] „Ferret husbandry, medicine, and surgery” John H. Lewington, 2000
[6] „Ferret for dummies” K. Schilling, 2007
[7] „How to read your report” Wellness Inc., 1993
[8] „Practical ferret medicine and surgery for the private practitioner” Finkler M., 1993
[9] „Ferret medicine and surgery” Brown S., 1992, 2001
[10] „Ferret breeding” James McKay, 2006