Czy można wychować fretkę?

I tak i nie!…
Fretki są wielkimi „indywidualistami”… Są:

  • uparte
  • mądre
  • inteligentne
  • rozumne
  • kontaktowe
  • sprytne
  • wręcz cwane

Ale można je nawet wytresować…

Pierwsze chwile z fretką

Przynosimy małą kulkę do domu (czasami nie jest mała ;-p…), w pierwszej kolejności musimy pozwolić jej na zapoznanie się z nowym otoczeniem, z przygotowanym mieszkaniem, z wyposażoną klatką oraz z uświadomionymi domownikami… Na początku dobrze jest pozwolić fretce na zupełną swobodę… A i później nasze działania opierać na kilku wytycznych…

  • nie zmuszajmy do niczego fretki… powstrzymajmy się od wyciągania jej na siłę z „opakowania”, w którym ją przynieśliśmy… niech sama postawi pierwsze kroki… i oczywiście niech zrobi obchód swoich nowych włości… najlepiej pozostawić ją samej sobie, aby poczuła się bezpiecznie…
  • obserwujmy ją uważnie… zdrowa fretka będzie ciekawa i ruchliwa… wszelkie objawy chorobowe pokaże nam w postaci „dywanika podłogowego” (mowa ciała)… wygląda to tak, że fretka cała przylega do podłogi i rozpłaszcza się na niej ze smutnym wzrokiem… jeżeli taki dywanik jest długotrwały i dochodzi do niego brak apetytu, to jest to sygnał, aby udać się do weterynarza… ale jeżeli jest to kilkuminutowe i później fretka dalej biega oraz dokazuje, to był to tylko odpoczynek i nabranie sił do dalszego brojenia… ;-)
  • wołajmy do niej po imieniu… w ciągu tygodnia, dwu przyzwyczai się i szybko zrozumie znaczenie, a później na dźwięk swojego imienia będzie przybiegać, zwłaszcza jeżeli będzie kojarzyć wołanie z kawałkiem mięsa lub smakołykiem… (moje zawsze reagują, aby sprawdzić co znów wymyśliłam, chyba że mają chwilę „kamiennego snu”)…
  • nie panikujmy, gdy fretka zasypia i nie reaguje na wołanie, szturchanie, głaskanie, a przy wzięciu na ręce wygląda jakby umarła, prezentując tzw. „totalny zwis”… wygląda to tak, jakby fretka była bez kości, leci przez ręce, jest totalnie rozluźniona i zupełnie nieświadoma świata zewnętrznego… w brew wszystkiemu fretka po prostu smacznie śpi… (chociaż nie podejrzewam, aby takie postawy prezentowały w pierwszych dniach… taki sen mają, gdy już obdarzą nas i nowy dom zaufaniem i czują się całkowicie bezpieczne)…
  • fretka może tęsknić… wtedy pozostaje nam ją pocieszać głaskaniem i podsuwaniem kawałków mięsa oraz smakołyków… w pierwszej chwili może łapczywie rzucić się na pokarm, ale bardzo szybko jej to minie… więc nie przejmujmy się przypadkowym ukąsaniem w palec… (moje fretki tylko za pierwszym razem rzuciły się na moje palce wyciągnięte z kawałkami kurczaka, ale były po długiej podróży samochodem i całe popołudnie nic nie jadły… biorąc pod uwagę, iż zostały zabrane z większego stada, gdzie najprawdopodobniej walczyły o pokarm to uważam, iż szybko zmieniły nastawienie w nowej sytuacji, w jakiej się znalazły)…
  • oswajajmy fretkę z nami… czyli pojawiajmy się w jej świecie chwilami pieszczoty (uwielbiają drapanie po głowie między uszami), głaskania i zabawy z wykorzystaniem maskotek i piłek… możemy brać ją na ręce kiedy zaśnie (chociaż na początku na pewno będzie się od razu budzić) lub na kolana kiedy wracamy do domu, a ona właśnie się budzi (ale tu pamiętajmy, że po obudzeniu fretka najszybciej to ma ochotę na podróż do kuwetki)… tak więc na początek niech to będą krótkie chwile z pozostawieniem jej pełnej swobody (jak będzie chciała zejść z rąk lub kolan, pozwólmy jej na to)… ;-p
  • oswajajmy fretkę z jej klatką… zawsze gdy wychodzimy, nawet na chwilę do sklepu, chowajmy fretkę do klatki… z czasem przeważnie i tak klatka służy jej tylko do snu, ale na początku zapewnia też pełne bezpieczeństwo…
  • nie krzyczmy… fretki dość szybko reagują strachem na wysokie i głośne dźwięki… nasz krzyk może spowodować, iż nasza własna fretka będzie się nas bać…
  • nie wykonujmy nagłych, szybkich ruchów… znów będziemy mieć uciekającą pod łóżko lub pod szafkę przestraszoną fretkę…
  • nie karćmy… za „zbrodnie”, czyli za zrobienie poza kuwetą, zrzucenie czegoś, wylanie, czy ugryzienie (ze stoickim spokojem wstawiajmy ją do kuwety, sprzątajmy po niej marudząc – najwyżej pod nosem, rozmasowując sobie miejsce po uszczypnięciu)… przynajmniej w pierwszych dniach… później będziemy ją uczyć co wolno, a co nie … ;-)
  • nie pozwalajmy na drapanie czy gryzienie przedmiotów… bez krzyków i karcenia, po prostu ze słowami „nie”, „nie wolno” delikatnie przestawiajmy ją w inne miejsce i chwilkę zajmijmy ją drapaniem po głowie czy zabawką… przeważnie zapomina co robiła wcześniej i przechodzi do innego repertuaru, ale czasami pokaże swój upór „osła” i może tendencyjnie wracać do kanapy, aby wydrapać w niej dziurę, czy do kabla z gumową osłonką aby ją najzwyczajniej w świecie obgryźć!… w takiej sytuacji my musimy wykazać się anielską cierpliwością i powtarzać manewr odwrócenia uwagi do skutku!… aż znudzi się jej robienie nam na złość… przeważnie po jakimś czasie w ogóle nie interesuje ją takie miejsce… ale podejrzewam, że zdarzają się wyjątki… (na moje skutkowało takie postępowanie i teraz nie martwię się o ratanowe wezgłowie łóżka w przeciwieństwie do różnych „wypróbowanych” środków odstraszających, z których moje fretki nic sobie nie robiły i totalnie miały w nosie, zupełnie nie przejmując się ich zapachem czy gorzkim smakiem)… ;-p

Muszę Was ostrzec!…Każda fretka jest inna, każda ma swoje ulubione zabawy i ścieżki, każda ma inny charakterek, więc każda wymaga innego podejścia i postępowania… ;-)

Są fretki, które są pieszczochami ale są też inne, takie z totalnym „indywidualizmem”, które nie tęsknią za naszym dotykiem… ;-)

Są fretki, które nie ugryzłyby świadomie opiekuna, ale są też takie, które robią to z premedytacją i pełną świadomością, że robią źle… dosłownie!…

Z doświadczenia wiem, iż im dłużej fretka jest u Nas, tym jej zachowanie ulega zmianie… Na szczęście na lepsze, staje się bardziej milusińska i darzy nas coraz większym zaufaniem… ;-)

… 

by: Ana

foto: 
1) ferretta.pl
© All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów 

literatura:
[1] „Tchórz” Marcin Brzeziński, Jerzy Romanowski, 1997
[2] „Hodowla tchórzy” Maria Bednarz, Andrzej Frindt, 1991
[3] „Fretki: warunki zdrowotne, hodowla, rozpoznanie i leczenie chorób” Maggie Lloyd, 1999
[4] „Biology and diseases of the ferret” Fox JG., 1988, 1998
[5] „Ferret husbandry, medicine, and surgery” John H. Lewington, 2000
[6] „Ferret for dummies” K. Schilling, 2007
[7] „How to read your report” Wellness Inc., 1993
[8] „Practical ferret medicine and surgery for the private practitioner” Finkler M., 1993
[9] „Ferret medicine and surgery” Brown S., 1992, 2001
[10] „Ferret breeding” James McKay, 2006

   

  • Viola

    Kupiłam 06 sierpnia br. tchórzofertkę(samica). Pierwszego dnia była spokojna i siedziała grzecznie w klatce,rozrabiała w nocy.Dziś juz sie rozbrkała i zaczeła gryść, obawiam się że dzieci tez będzie gryść. Chciałabym tego uniknąć. Proszę o rade. Pozdrawiam Viola

  • admin

    Viola… potrzebuję więcej informacji o wieku fretki i dzieci… Generalnie jest kilka sposobów oduczanie fretki gryzienia… 1 przytrzymanie za kark i przyduszenie do podłogi; 2 wkładanie palca głęboko w szczękę, tak aby nie mogła jej zacisnąć (podobna metoda jak w przypadku oduczania psa); 3 odwracanie uwagi od dłoni i stóp zabawką; 4 powtarzanie „nie”, „nie wolno” lub wydawanie dźwięku „sszzzzzy”, który w języku fretki oznacza – zostaw mnie w spokoju; 5 najważniejsza – cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość… Nie wolno bić, krzyczeć i wykonywać gwałtownych ruchów jak szuranie nogami i wymachiwanie oraz wyciąganie rąk z pyska… Jeśli fretka jest w domu od 2 dni i jest młoda, kilkutygodniowa, to niestety taka jest kolej rzeczy, że będzie sprawdzać na ile może sobie pozwolić, a i takie zachowanie jest dla niej całkowicie naturalne, bo z rodzeństwem dokładnie w taki sposób się bawiła… Teraz domownicy są jej rodziną i automatycznie towarzyszami zabaw… ;-)

  • Viola

    Hej, mam dzieci w wieku 15 i 8 lat. Wczoraj musiałam posprzątać klatkę i musiałam wyjąć łobuzice z niej, zrobiłam to na siłe bo inaczej sie nie dało. Nie podoba mi się to bo wiem,że tak to się zrazi i będzie gorzej.Boje się puścić ją po domu bo wczoraj to zrobiłam i na brudziła. Jest to dla mnie nowe doświadczenie, nie miałam fretki. Nie chce by siedziała cały czas w klatce. Dzięki za radę i czekam na następne. Pozdrawiam serdecznie

  • Viola

    Moja fretka jest młodziutka ok.6 tygodni, ale dokładnie nie wiem, kupiłam ją w sklepie zoogicznym.

  • Viola

    Hej, może łatwiej będziemy się kontaktować jeśli poklikamy na gg? Oto mój numer 10079816, czekam na rady i kontakt. Viola

  • Antija

    chcę miec fretkę, ale mam 3 i 8 letnie dzieci(dziewczynki) i nie wiem czy to dobry pomysł.

  • admin

    Szczerze powiedziawszy, to ja bym odradzała… Mając fretkę trzeba mieć oczy dookoła głowy, podobnie jak przy dzieciach… Pytanie, czy dodatkowa odpowiedzialność i opieka nad wszędobylskim stworkiem, który może ugryźć jest dobre przy 3-letnim dziecku… Są oczywiście osoby, które mają i małe dzieci i fretki, ale… no właśnie, zawsze jest jakieś ale!… Proponuje w pierwszej kolejności przewertować wiadomości internetowe o fretkach, jest kilka for (http://www.fretki.org.pl/forum_new/) – podyskutować z ludźmi, a na końcu podjąć świadomą decyzję… Lepiej na spokojnie bez udział emocji… pozdrawiam a.

  • kasia

    Na swojej stronie opisujesz że fretki są bardzo zabawne i towarzyskie ja kupiłam sobie fretkę która nawet nie da się wziąc na recę i wszystko gryzie i cały czas syczy. Czy można jakoś wychować taką fretkę? proszę o szybki kontakt. Podaję GG 535492.

  • admin

    Zauważ, że opis moich fretek jest rozciągnięty w czasie… Każda młoda fretka wymaga wychowania, jest to proces raz dłuższy, raz krótszy, zależny od indywidualnych cech fretki… Niepokojącym w Twoim przypadku jest fakt, iż fretka syczy na Ciebie, jest to objaw strachu i mówi Ci „zostaw mnie w spokoju”… ale może być to również efekt nowego „domku”… Z czasem jej to przejdzie ;-)

  • dus moj gadulec 8947397

    od dluzszego 3asu nachodzi mnie na zakup nowego przyjaciela mam w domu amstafa niestety mieszkam pozanim psa nie moge miec przy sobie a fredzio wydaje sie byc bystrzakiem przerobilem juz mnostwo zwierzakow ..zastanawia mnie tylko fakt 3y jesdt ona wstanie wyu3yc sie reagowania na podstawowe komendy 3y bedzie miec wszystko w ..bo jesli tak to sobie daruje

  • admin

    jeżeli pod słowem „komendy” masz na myśli, siad, aportuj, do nogi, to możesz sobie odpuścić fretki jako zwierzaki domowe, są one bystre, uczą się reagować na imię (tu kończy się podobieństwo do psa), ale tak naprawdę są indywidualistami i chadzają własnymi drogami (tu zaczyna się podobieństwo do kota)… poza tym lubią kraść (chomikować) pewne, specyficzne przedmioty, lubią wynosić do ulubionych miejsc kawałki swojego pożywienia… można je wytresować, żeby robiły kilka „sztuczek”, ale nie mam pojęcia ile czasu to zajmuje i jaki jest efekt… na pewno nie nauczysz ich tak szybko jakbyś uczył szczeniaka… zresztą chyba nie widzę sensu takiej tresury, najzabawniejsze są będąc sobą, czyli żywiołem w futerku ze zbzikowanymi psotami, pozami, zaczepkami i innymi figlami, nie koniecznie tymi przyjemnymi ;-)

  • mawi27

    Co do dzieci: ja mam 4 letnią fretkę (samczyka Maxa) i 2 dzieci w wieku 3 i 5 lat, od samego początku i dzieci i fretka były uczone „współżycia” ze sobą. Początki nie były zachwycające, ale na dzień dzisiejszy cała 3 poznała się wystarczająco dobrze i potrafią ze spokojem razem funkcjonować. Dzieci miały kontakt z Maxem pod naszym nadzorem, małymi kroczkami było pokazywane, co wolno, na ile wolno, a co jest niedopuszczalne, poza tym dzieci brały udział we wszystkich czynnościach co do fretki, jak podawanie pokarmu, pomoc przy sprzątaniu itd. Oczywiście zdarzało się że ząbki Maxa zadomawiały się na raczkach i nóżkach maluchów, ale przelewu krwi nie było, maluchy też się nie zraziły. Dzisiaj gdy Max ma już dość zabawy z nimi to ostrzegawczo syczy, co dzieci odbierają doskonale jako sygnał „mam już was dość, idźcie sobie” :), również sam przybiega do nich rano, gdy się budzą i sam je zaczepia do porannej gonitwy przed ich pójściem do przedszkola :) W naszym domu jakoś zapanowała harmonia, choć mamy nadal jakieś wpadki, jak siuśki tu i tam ;), ale z racji tego, że Max nie ma klatki i nasz dom jest do jego całej dyspozycji, nie mogę powiedzieć żeby coś nam kiedykolwiek zniszczył, kable, kwiaty itp. rzeczy nigdy go nie interesowały, za to chętnie sięga po gumowe zabawki dzieciaków, co jest równoznaczne z tym, że będzie zabawa w gonienie :) Tak więc fretka może być naprawdę super towarzyszem, nie tylko dla dorosłych, ale i prawdziwym przyjacielem dla dzieci, wystarczy tylko poświecić temu tematowi więcej uwagi i nauczyć i małych i fretki jak ze sobą żyć w zgodzie :)

  • admin

    Mawi… jesteście doskonałym przykładem na to, że jak się chcę to można… Najwyraźniej Wy macie dużo cierpliwości i odpowiedzialności, a i Wasz Max najwyraźniej jest jednym z tych nielicznych „egzemplarzy” co „broi” mniej ;-)… Szkoda, że większość ludzików szybko się poddaje ;-|

  • mk144

    Witam, Mam 2 psy 1 kota 2 chomiki i szczurka – dodatkowo jest nas trzy kobitki ja – mama oraz 6-latka i 12-latka. Mamy 4 miesieczną Lunkę :)) – fretkę. Zgadzam sie ze stwierdzeniem ze wszystko zależy od wychowania wzajemnego czyli ludzi i zwierzat. Fakt Luna czasem podgryza ale czy szczeniak bedąc młody nie gryzie? Luna w nocy przychodzi iśpi ze mną obok kota, psy nie chcąc sie bawić usuwaja sie w inne miejsce, chomiki i szczur sa odizolowane i nie chce sprawdzać jak sie dogadują z Luna :) Dzieki takiej rodzince mozna wiele sie nauczyć i skorzystać. Dodam tylko ze nie mamy klatki (tzn jest ale cały czas otwarta i słuzyjedynie jako stołówka i toaleta) Luna śpi w miejscu przez siebie wybranym – w dzień za szafka w koszyczky z tetrówkami a w nocy jak wspomniałam ze mna. Pozdrawiam wszystkich kochających zwierzaki.

  • Wiola

    Witam. Mam straszny problem z moim fredziochem. Kupiłam go (bo to samczyk) w sklepie w wieku 4 miesięcy. Było to w sierpniu 2009 roku. Kupiłam mu dużą klatkę, hamaki, zabawki i wszystko czego mu potrzeba. Pierwsze co zrobił po przywiezieniu do domu to mnie ugryzł! Pomyślałam że to normalne bo jest w nowym miejscu i się boi i takie tam …. ale zamiast się uspakajać to się nasila! Jest u mnie już 5 miesięcy, robiła wszystko dokładanie to co pani opisała żeby się przyzwyczaił do mnie i do domowników i żeby przestał gryźć. Ale to nic nie dało! Gryzie cały czas i to nie w taki sposób jak Pani opisała na podstawie Luny … właściwie ciężko to opisać … kiedy biega po mieszkaniu a ja chce do niego podejść robię to powoli ostrożnie bez nagłych ruchów a on ucieka (tak jakby się mnie bał) albo od razu szczerzy zęby. Czy to możliwe żeby po tak długim czasie dalej się mnie bał? Co mam zrobić żeby to zmienić? Pozdrawiam. Wiola wraz z Mankiem :)

  • Samczyk ma w tej chwili 9 miesięcy… Od listopada rozpoczyna się okres „rui” u samców, a efektem rui jest wzmożona produkcja hormonów pod wpływem, których zmienia się behawior fretki… U samców często zachowanie w tym czasie ulega zmianie na „zgryźliwe”, ale jest to całkowicie indywidualna cecha… Jedne samce bardzo „śmierdzą”, strasznie znaczą wszystko i wszystkich i są agresywne dla innych samców oraz opiekunów, inne nie… Polecanym remedium na tą przypadłość jest podanie implantu suprelorin, który normuje gospodarkę hormonalną lub kastracja „małego” u dobrego lekarza weterynarii… Po obu tych „zabiegach” wszystko wraca do normy, albo się polepsza… Decyzja należy do Was… ;-) Info o rui, implancie i kastracji jest na stronce, proszę sobie poczytać przed podjęciem ostatecznej decyzji…

  • Wiola

    Fredzioch jest kastrowany. Wykastrowałam go w wieku 5 miesięcy.

  • Hmmm… trochę wcześnie… Cóż u wielu fretek obserwuję, zachowanie rujkowe pomimo kastracji… Czyli podniecenie i inne zachowanie może być wytłumaczone okresem rozmnażania… Zwierzęta to czują… Jeżeli to nie jest wyjaśnienie, to pozostaje strach, ból, albo po prostu jego charakter… Nie widzę go, więc trudno mi to ocenić… Obmacaj go i zobacz, czy reaguje na ucisk w którymś miejscu… To może oznaczać ból… Strach – bywają spłoszone fretki i nie zmienisz tego, tak samo jak bywają „złośliwe” gryzaki… Łagodność wzrasta wraz z wiekiem… więc jest nadzieja, że to akurat się zmieni… ;-)

  • Wiola

    Ja też mam taką nadzieje :) i zastanawiam się jeszcze nad jednym. Chciałabym zakupić mu towarzysza/towarzyszkę tylko że boję się o to że mój Maniuś będzie równie „agresywny” do innej fretki tak samo jak do mnie czy innych domowników. A nie chcę kupić nowego „stworka” a potem go oddawać tylko dlatego że Maniek jest jaki jest. Z kolei chciałabym żeby Maniuś miał towarzystwo :)

  • Kwestia łączenia fret jest oddzielnym „rozdziałem”… Najlepiej i najłatwiej jest połączyć dwie młode fretki, przed wystąpieniem pierwszej rujki, z biegiem czasu jest to coraz trudniejsze i „ostrzejsze”, ale nie niemożliwe do wykonania… Tylko trzeba mieć dużo cierpliwości, ogłuchnąć na płacz jednego i wrzaski drugiego, stracić powonienie i nie czuć bąków, ewentualnie ze stoickim spokojem wycierać zapaskudzoną podłogę i „podmywać” dupska osrańców…;-) Freciak jest młody, jeśli dołożysz w najbliższym czasie osobnika w podobnym wieku i o podobnej wadze, to nie powinno być większych problemów… Aby sprawdzić jego relacje z innymi fretkami przed przygarnięciem nowego domownika, wybierz się na spotkanie fretkowe, na spacer czy w domu… Wtedy zobaczysz, czy jest agresorem, czy właśnie tego mu brakuje ;-) Generalnie w czasie rui frety są bardziej pobudzone i bardziej garną się do opiekunów… zaczepiają, chwytają palce czy całą dłoń i ciągną do swoich „wyimaginowanych” norek… Niestety, to chwytanie nie musi być dla nas przyjemne, zwłaszcza, że najczęściej następuje w najmniej odpowiedniej chwili, oczywiście dla nas… My się opieramy, frecia bardziej ciągnie… Kółko się zamyka… ;-)

  • karolina

    mialam fretke ktora byla kochana bawila sie z kotami i byl zniej niezly ubaw ale niestety podczs sprzatania zapomnialam zamknac drzwi od ogrodu i morana zikla szukalam ale niestety jak kamien w wode postanowilam kupic nastepnom tym razem samca niewiem ile dokladnie ma wlasciciel twierdzil ze maja 4 miesiace bylo ich troje jestem zdziwona bo wydaje mi sie dosyc spory jak na swoj wiek ale jest strasznie uparty i gryzie niestety bardzo mocno do krwi niemam pojecia jak go tego oduczyc zaczepaia kota i to tesz bolesnie z morganom bylo inaczej razem sie bawili a ten pan to diabel wcielony prosze okontakt

  • Karolino… zdarzają się różne egzemplarze, od totalnych „lelum polelum” po „wściekłe” bestie… Te „lżej wściekłe” idzie udobruchać, że człowiek nie jest „złem koniecznym”… inne mogą mieć taki uraz do człowieka lub być takimi „tchórzami” (strach też robi swoje), że zostaną „Gryzeldami”… ;-| Dlatego powtarzam każdemu kupującymi, aby najpierw sprawdził jaką fretkę kupuje i gdzie?! http://www.ferretta.pl/fretka/jaka-fretke-kupic/ http://www.ferretta.pl/fretka/gdzie-kupic-fretke/ Konsekwencje, nieprzemyślanego zakupu, niestety najczęściej ponoszą zwierzaki… ;-(

  • felek

    Witam, mam problem z moim maluchem. Alvin ma 3 miesiace jest umaszczenia tchórzyk. Pierwszy dzień w domu był cudowny wielka radośc i spokój malucha. Sam wyszedł z transportera i zaczal ganiac po pokoju gdy zasnal przełozyłem go do klatki i wszystko było w porzadku, po wyjściu był równie przyjazny jak przed snem. NAstępnego dnia wstąpił w niego diabeł i tak jest już do tej poru czyli przez jakis miesiac. Maly gryzie nieziemsko bolesnie i to bez zadnego powodu. Gryzie po nogach, dloniach po prostu wsedzie gdzie sie da. Nie zdarza mu się tak twardy sen jak jest to opisywane na Pani stonie, gdy tylko usłyszy, ze wchodzę do pokoju od razu sie zrywa, tak ze nawet nie mam mozliwosci wyjecia go z klatki i poglaskania w czasie snu. Prosze o jakas rade, bo mowienie ‚nie wolno’ czy ‚nie’ badz lapanie za kark nic nie pomaga stosuje to od czasu gdy zaczal grysc i nic. kupilem nawet preparat przeciw obgryzaniu i popsikalem dlonie i stopy ale Alvin tak jakby nic nie czul. Bardzo prosze o pomoc.

  • Generalnie jak nie widzę i nie „czuję” tego gryzienia, to trudno mi coś powiedzieć… Czy to naturalna kolej rzeczy, czy wrodzona agresja… Skąd pochodzi fretka?… W wieku 12 tygodni łasicowate uczą się polować, więc bieganie, za nogami, stopami, dłońmi, skakanie na nie oraz chwytanie ząbkami jest normalne w tym okresie… On po prostu uczy się „mordować”… Naszą rolą jest nauczenie „delikatnego mordowania”, żeby samemu nie czuć dyskomfortu z tym związanego… Możesz jeszcze spróbować: 1. na „smakołyk”… posmaruj dłoń calo-petem lub masłem (nie używaj malt-pasty)… daj małemu polizać, aby traktował ręce jak coś dobrego… ale nie rób tego na „głodną” fretkę… musi być najedzona, aby nie zaczęła traktować Twoich dłoni jako własnego posiłku… w tym czasie (12 tygodni życia), fretka powinna mieć częste i stopniowo zwiększane porcje… bo wraz z aktywnością, rośnie zapotrzebowanie na energię (uzyskiwaną z jedzonka)… 2. można podsuwać zabawkę pluszową, aby fretka wyżywała się na niej, a nie na niektórych częściach naszego ciała… zabawkę należy trzymać w dłoni i ruszać nią przed pyszczkiem fretki, żeby była cały czas nią zainteresowana („nieruchawy” obiekt jest mało ciekawy ;-p), aż nie zapomni o naszych kończynach lub do momentu, aż nie znudzi się jej taka zabawa i „smyrgnie” broić gdzie indziej… w tym wieku trzeba poświęcić szczeniakowi dużo czasu i się z nim bawić, aż nie padnie (zaśnie), aktywność trwa kilka godzin i tyle trzeba mu poświęcić… u starszych fretek ta aktywność jest znacznie krótsza… 3. można sprawić mu towarzystwo w podobnym wieku… będzie mordował towarzysza zabaw, bo w tej chwili jest nim człowiek… 4. należy być konsekwentnym w oduczaniu: – przyduszanie za kark do podłogi i trzymanie, aż się nie uspokoi… – wkładanie palucha w gardło, aby ugryzienie kojarzył z nieprzyjemną konsekwencją takiego czynu… 5. cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość… Agresywne gryzienie wygląda tak… http://www.ferretta.pl/fretka/ (zobacz 3 zdjęcie od góry), inne ślady to tylko niewinne podgryzanie i zabawa… ;-) Życzę powodzenia w obłaskawianiu… ;-) Niestety może się też okazać, że fretka ma taki charakter i będzie „ostrzejsza” do końca życia, takie przypadki są rzadkie, ale się zdarzają i niestety mogą być bardzo nieprzyjemne, a człowiek jest pogryziony tak jak na zdjęciu, a nawet gorzej… Nie każdy potrafi z taką fretką żyć…

  • felek

    Fretka pochodzi od chłopaka który miał parkę fretek, wydawały się sympatyczne gdy byłem u niego ją odebarac wszystko było ok, one tez nie gryzly były przyzwyczajone chyba do ludzi. Jeśli chodzi o to jak gryzie: Alvin gryzie aż do krwi, wbija sie tak jakby chcial wyssac krew, więc to chyba nie jest traktowane jako zabawa, ale nie martw się na pewno nie zostanie z tego powodu oddany nikomu ani sprzedany, za bardzo się przywiązałem do słodkiej mordy szczerzacej zeby :P :) Dziękuję bardzo za rady i będę walczył z moim złośliwcem :)

  • Ciesze się, że się nie poddajesz… ;-) Wiele osób, próbuje swoich sił w rozmnażaniu… Niestety przeważnie przypadkowo dobierają osobniki i przeważnie są to osobniki NN… W takich przypadkach trudno ocenić przyszłe charakterki maluchów, bo nie znamy ich przodków… A „matka” genetyka ma to do siebie, że lubi przerzucać daną cechę co drugie pokolenie… Tak więc, maluchy nawet po najłagodniejszych rodzicach mogą okazać się „wampirkami”, bo odziedziczą dzikość po dziadkach… Najgorszy scenariusz, gdy jedno z dziadków było dzikim tchórzem… maluch może być na pół dziki… Sam proces udomawiania, polega właśnie na tym, że do hodowli dobiera się najłagodniejsze osobniki ze stada… Przypadkowe łączenie w pary osobników bez pochodzenia może skutkować wyprodukowaniem gryzących maluchów… Życzę Ci cierpliwości w obłaskawianiu „gryzaka”… ;-)

  • felek

    Muszę pochwalic mojego malucha albo mu cos odwaliło albo działa oswajanie twoimi metodami, bo przestał gryźc do krwi. Teraz tylko szczypie. Nogi i ręce są molestowane nadal, ale już delikatniej :P

  • felek

    Zapomniałem dodac, że bardzo dziękuję za dobre rady. :)

  • iza

    Mam pytanie, wczoraj uciekla mi fretka szukałam jej ale nie mogłam znaleźć, czy ona sama będzie potrafiła wrócić do domu?

  • Raczej nie… ;-| Zrób ogłoszenia, niech rodzina i znajomi pomogą Tobie rozwiesić w bliższej i dalszej okolicy, a przy okazji szukajcie… Może temat „Zgubiłeś fretkę?” pomoże Ci w szukaniu… Nie poddawaj się, często się znajdują… ;-)

  • girl90

    Jest tu ktoś jeszcze? Ja mam pytanie… kupilam fretke w sklepie, miala wtedy 5 tyg., a obecnie ma 10 tygodni. Miesem zywie ją dopiero od ok. 3 tygodni bo wczesniej bałam sie jej dawac. Zywilam ją karmami dla kociat (tymi mokrymi) poniewaz fretkowych suchych nie chciala jesc. Pozniej przerzuciłam się na moczenie karmy freciej. Teraz jest juz ok. Prawie. Niestety jak pojechalam pierwszy raz do weterynarza okazało sie że ma świeżbowca usznego… czy to możliwe, aby przyniosla go ze swojego miotu? niby ostatnio wet wylał jej jakis plyn aby wszystkie pasożyty wewnętrzne i zewnetrzne pozabijac i chyba sie udalo bo juz nie ma takiego sluzu w uszach jak wczesniej, w poniedzialek mamy jechac na pierwsze szczepienie na nosowke takze przy okazji i to sie sprawdzi. Czy to nie pozno na pierwsze szczepienie? bedzie miala jakies 11 tyg… weterynarka powiedziala że tak szczepia fretki… a nastepna dawka ma byc za 4 tygodnie.. a pozniej 2 tyg kwarantanny i moze isc juz na spacerek. I jeszcze jedno… moja fretka ma momęty tzn. dwa razy jej sie zdarzylo… że jak zaczela mnie gryzc w skore pomiedzy kciukiem, a drugim palcem to tak jakby myslala że to mieso… jakby chciala ją zjeść… co prawda nie gryzla tak zebym miala nawet kropke krwi, ale jednak… musialam stanowczo i glosno powiedziec ze nie wolno… na razie tego nie robi, ale zobaczymy. Czy to moze byc normalne czy to po prostu przez to ze nie jest z domowej hodowli? jakie moga byc przyczyny? no i tez drapie sie pary razy dziennie.. czy to moze byc przez te upaly? bo dopiero od niedawna tak ma w sumie… po pierwszej kapieli też sie drapała…

  • 1. nie kupuje się fretek w wieku 5 tygodni 2. nie kupuje się fretek w sklepie zoologicznym 3. nie karmi się fretek suchą i mokrą karmą dla fretek (brak zbilansowanej na polskim rynku) – najlepszą dietą dla fretki jest surowe mięso z kośćmi 4. świerzba może mieć z rozmnażalni, która sprzedała do sklepu zoologiczego, z samego sklepu zoologicznego, albo złapała u Ciebie jeśli miałaś kontakt z innymi zarażonymi zwierzętami 5. 1 szczepienie szczeniaków od nieszczepionej matki (a zakładam, że nie była szczepiona) wykonuje się w wieku 6 tygodni i powtarza po 4 tygodniach – obie dawki połówką Nobivac Puppy DP 6. gryzienie między palcami jest całkowicie naturalnym odruchem fretek, po prostu nie eksponuje się wrażliwych części ciała na czułe gryzki fretek – nie ma na to wpływu miejsce urodzenia, a instynkt 7. drapanie również jest naturalnym behawiorem fretek – dużo i często się drapią – innymi przyczynami mogą być: uczulenie na składniki karm komercyjnych, zły szampon, pasożyty skóry, itd., itp.

  • girl90

    admin, wiem że sie nie kupuje w wieku 5 tyg, ale miala miec 8 tyg, a jak juz ja bralam to sie dopiero wtedy okazalo że ma 5 tyg… Tak też powiedzialam weterynarzowi… że raczej jej matka nie byla szczepiona itd. ale stwierdził że to nie ma znaczenia… i że szczepienia i tak wykonuje się miedzy 8-10 tygodniem zycia… no i miala tez robaki wiec moze to tez w jakims stopniu przyczynilo sie do opoznienia… chcialam juz od razu isc do weta ale mi powiedzieli jak do nich dzwonilam że najwczesniej po tygodniu moge, a pozniej juz to mi powiedzieli co do szczepienia… a ten gabinet jest polecany… Oczywiscie teraz daje jej codziennie mieso…. a czy kazde musi byc mrozone min. 2 dni? czy mozna tez podawac swieze ze sklepu? (oczywiscie ze sprawdzonego)

  • Oczywiście, że można świeże mięso, nawet bardzo wskazane… Przeczytaj cała zakładkę o diecie, to wszystkiego się dowiesz… ;-)

  • girl90

    przeczytam zaraz… ech to ja juz nic nie wiem chyba… bo na forum mowili że mozna tylko mrożone mieso…

  • kaska

    a o norce ktoś coś wie . oszalał mi dosłownie od tygodnia demon zniszczenia kąsania i srania poza kuweta ma teraz ponad 9 tygodni jest u mnie od 4 tygodnia życia i miał wszystko i w ogule a zrobiła się z niego mała bestia żadna krwi

  • Dekoracyjne Malowanie

    hej mam problem ogromny mam wiem ze to nie jest miejsce aby tu pisać ale no nie ma takich miejsc a więc mam norkę która ma 10 tygodni przywiozłam ją jak miała 4 tygodnie i było ok robiła siku i kupe do kuwety ale od tygodnia i 2 dni jest okropna wredna gryzie mocniej a co gorsza sika poza kuwetą dziś nasikał na łóżko litości ma czystą kuwetę jedzenie wodę spacer po łące zabawki a mimo to jest okropny co mam robic , dodam jest wykastrowany co dziwne został wykastrowany zanim go zabrałam do siebie czy możliwe jest że mimo braku jajeczek może być zle wyczyszczony i to powoduje taki szał ????

  • ferretta

    Z uwagi, że norki są dużo bardziej agresywnym gatunkiem i dużo bardziej wymagającym (duże woliery z basenami wodnymi) w odróżnieniu do fretek, to odradzamy branie norek do mieszkań nieprzystosowanych do takich wymogów… Niestety przyczyn obecnego zachowania może być wiele, ale patrząc na to że norka była kastrowana w tak młodym wieku, to podejrzewam komplikacje pokastracyjne… ewidentne problemy z trzymaniem moczu, agresja (ból?)… Podejrzewam, że bez wizyty u weterynarza i kompleksowej diagnostyki się nie obędzie…

  • Dekoracyjne Malowanie

    ma stały nadzór weterynaryjny , wcześniej normalnie się zachowywał gryz ale lekko i biegał szybciutko do kuwety od niedawna stał się małym demonem zniszczenia :( no nie wiem czy on jak będzie większy to się uspokoi czy nie pojęcia nie mama

  • ferretta

    Raczej wątpliwe, z wiekiem i burzą hormonalną w okresie rozrodczym, który trwa dla samców praktycznie 9 miesięcy w roku, przeważnie robią się gorsze… Skąd w ogóle pomysł z norką, nie czytałaś, że to są trudne, wymagające i agresywniejsze łasicowate, które wymagają praktycznie stałego kontaktu z opiekunem? Nadzór lekarza, a dobre USG to dwie różne sprawy… i samo usg moze nie wykazać, że coś go w środku ciągnie, że ma zrosty pooperacyjne, czy uszkodzony układ moczowy… Stąd może być ból i agresja… ;-| Druga sprawa – dieta – jeżeli ma nieodpowiednią do swego gatunku dietę, to może chodzić głodny i podirytowany (podobnie samce ludzkie mają ;-p)… A w wieku 12 tygodni szczeniaki potrafią zjeść dużo i konkretnie… Więc agresja i znaczenie terytorium może być manifestacją głodu, pomimo ‚jedzenia’… Czym go karmisz?

  • Betty

    Witam i proszę o pomoc . Adoptowałam fretkę od znajomego znajomego… Dzisiaj jest pierwszy dzień , a właściwie mija właśnie 6 godz od kiedy znajduje się u nas. 5 godz z tego przespała w nowej klatce. potem ja obudzilismy i zachęciliśmy do zapoznania się z nowym domkiem i tutaj pytanie. Fretka pije wode… ale nic jeszcze nie zjadla. Dałam jej zmielonego kurczaka surowego, razem z kośćmi bo ponoć to jadła , nasypałam jej suchej karmy dla fretek i przez ten cały czas nic nie tknęła, Próbowałam dać jej też żółtko kurze ale niestety to też jej nie odpowiadało. Dodam jeszcze że fretka jechała do mnie prawie 6 godz. samochodem w małym fransporterku.Niby miała zapas jedzenia na drogę i picia. Jak do mnie dotarła poidełko było puste a jedzenia nie widziałam czyli może coś zjadła. Tylko martwię się ze nic nie chciała zjeść w domu… Czy to normalne?? Nie chce żeby mi sie pochorowała. Jak biegała po domu czasem kładła sie w pozycji „Dywanika”, co prawda potem ruszała się i wąchała dalej , ale nie były to specjalnie energiczne ruchy jak na fretke.Czy mam się już czym martwić czy poobserwować ją jeszcze przez 1 dzień lub dwa i dopiero zacząć się martwić jeżeli nie zacznie jeść?

  • ferretta

    W jakim wieku jest ta fretka?

  • bajla77

    Lucek ma 6 miesięcy. Na szczęście zaczął już pięknie jeść mięsko. Rano jak mu dałam to tak łapczywie jadł, że aż czkawki dostał :) Teraz już bryka po mieszkaniu więc jestem dużo spokojniejsza. Ale i tak wybieram się z nim jutro do weterynarza aby go obejrzał , czy aby napewno wszystko ok. W sumie to tak się zastanawiam czy już jutro go brać do weta bo jeszcze jest strasznie podniecony , boi się każdego dźwięku i ruchu , daje się pogłaskać tylko kiedy zasypia. A nie chciałabym mu fundować od razu następnej traumy. Bynajmniej musze iść napewno bo z tego co wiem to nie była szczepiona… Facet który ją miał był totalnym ignorantem , twierdził że skoro fretka mieszka w domu to nie trzeba jej na nic szczepić… ( no comment )…

  • ferretta

    Wiec wzmożone pragnienie pewnie było po stresowe, po podróży, ale warto wybrać się na usg i popatrzeć na nerki, czy wszystko ok? Ponadto u weta warto sprawdzić uzębienie i inne otwory, czy są ok oraz wydzieliny z uszu pod mikroskopem, pod kątem świerzbowca… Ze szczepieniem bym się wstrzymała przez najbliższy miesiąc lub dwa, aż jej system immunologiczny wróci do normy… Szczepienie – połówką dawki nobivac puppy DP (najlepiej użyć mustel vac – frecia szczepionka), bez powtórzeń… wbrew pozorom ten ‚ignorant’ mógł mieć właściwsze podejście, niż się wydaje… ;-)

  • bajla77

    Wstrzymałam się z tym weterynarzem. Narazie wszystko wydaje się w porządku więc wolałam go w te pierwsze dni nie ciągać w kolejne nowe miejsca, ale tak za tydzień się przejdę. i poproszę o zbadanie uszek i sierści bo odnoszę wrażenie że strasznie się drapie. Nie wiem , może to normalne u fretek ale lepiej aby to sprawdził ktoś kto się na tym zna.Tym bardziej że to moja pierwsza fretka w domu więc jeszcze nie wiem do końca co jest normą a co nie :) Co prawda studiuje Twoją stronkę od A do Z i muszę przyznać, że wiele rzeczy dzięki Tobie się dowiedziałam i nauczyłam jak o Lucusia dbać :) Co do tego szczepienia to wydaje mi się , że lepiej chyba by było gdyby go zaszczepił , tyle się naczytałam że nosówkę można przynieść do domu nawet na butach, a Lucuś akurat bardzo upodobał sobie nasze obuwie do zabawy :):)

  • ferretta

    Fretki lobią się drapać, zwłaszcza w okresie wymiany futra… a teraz właśnie taki okres… Choć to też może być symptom chorobowy – nadczynność nadnerczy (fretki kastrowane)… Szczepienie jak najbardziej tak… ale daj jej się zaaklimatyzować, a butki niestety, najlepiej chować do szafki przed fretką, albo fretki nie wpuszczać do pomieszczenia, gdzie stoją, chociażby dlatego, że mogą zniszczyć lub zatkać się kawałkiem przegryzionej wkładki, albo zatruć zimową posypką ulic – solą (to bardziej prawdopodobne niż nosówka)… ;-p

  • bajla77

    Z tą solą to zupełnie o tym nie pomyślałam… ale rzeczywiście masz racje. Trzeba będzie butki chować. Lucek nie jest kastrowany więc mam nadzieję że to nie symptom chorobowy :)

  • ferretta

    Sól jak sól… najczęstsze i niestety najgroźniejsze są zatkania… Więc naprawdę lepiej chronić fretkę przed butami… ;-p

  • Bastq

    Witam, od wczoraj wieczora jesteśmy z dziewczyną szczęśliwymi posiadaczami fretki. Samiczka, 7 miesięcy. Zakupiona w sklepie zoologicznym, jednak jest bardzo kontaktowa z ludźmi, nie gryzie ani trochę i już dzisiaj bez strachu śpi na rękach i daje się głaskać. To głównie za sprawą Pana ze sklepu, który z fretkami ma obycie i odpowiednio poświęcał jej czasu, by nie bała się ludzi. Pierwsze chwile w domu bardzo fajne, widać po niej radość, że może sobie swobodnie biegać. Raz na jakiś czas króciutki „dywanik”, ale raczej jako oznaka odpoczynku i/lub radości. Bez problemu daje się podnosić i potrzymać na rękach. Martwi mnie jednak jej brak apetytu. W sklepie jadła podobno jedynie karmę. Kupiłem jej dokładnie tą samą którą jadła aby w pierwsze dni mieć coś sprawdzonego i nasypałem do miseczki w klatce do pełna. Wczoraj przy nas nic nie ruszyła. Jeśli już, to gdy nie patrzyliśmy lub ewentualnie w nocy. Piła wodę, ale nie jakoś nadmiernie. Wieczorem zrobiła tylko raz kupkę, taką w miarę sporawą. Dziś siedzę z nią cały dzień od rana i nie ruszyła jedzenia (a jeśli już, to naprawdę w znikomych ilościach). Do jednej miseczki nasypałem karmy, w miseczce obok położyłem surowe mięso. Jednak nic nie ruszyła do wieczora. Piła wodę, ale w normalnych ilościach. Zmartwiłem się czy to nie zatkany przewód pokarmowy, bo nie mogłem znaleźć kupki. Ostatecznie znalazłem 2 malutkie w klatce (wielkością razem jak 3/4 wczorajszej). Dałem jej 2 łyżeczki stołowe oleju i chętnie wylizała całe. Jednak gdy zamoczyłem w nim karmę, to nie chciała ruszyć. Aktualnie nasypana jest do jednej miseczki karma do połowy, do drugiej karma polana olejem, bo być może to wznieci jej apetyt. Na razie nic z tego nie ruszyła. Mam nadzieje, że ruszy coś przez noc. Dzwoniłem do sklepu z którego kupowałem, dopytać czy może coś wiedzą. U nich jednak problemu z karmieniem nie było i normalnie wcinała karmę (ufam im, bo sklep z dobrą obsługą). Gdy ją kupowałem, to w klatce widziałem nawet świeżą kupkę – tak więc raczej u nich faktycznie było wszystko ok. Uspokojono mnie, że to raczej od stresu z nowym miejscem jej przejdzie. Też tak sądzę, jednak mimo to bardzo się obawiam. Fretki przecież mają króciutkie przewody pokarmowe i taki 1-2 dniowy brak apetytu może się dla nich źle skończyć. Czy takie coś faktycznie jest normalne i mogę zacząć się dopiero obawiać za 2-3 dni? Z góry dziękuję za odpowiedź! ;)

  • ferretta

    Może to być tylko stres, a może też być coś co ujawniło się pod wpływem stresu. Wizyta weterynaryjna-kontrolna już była?

  • ferretta

    Słuszna decyzja… co mięsko to mięsko, a nie suszki… ;-)

  • Bastq

    Basia wcina już aż się uszy trzęsą gdy tylko zgłodnieje. Brak apetytu pierwszą dobę był od stresu. Załatwia się też regularnie :) Co prawda na razie wcina jedynie karmę, ale mam nadzieję, że wkrótce przestawi się na mięsko. Wytrwale chcemy jej podstawiać w drugiej miseczce, tak jak radziłaś :) Wizyty jeszcze nie. Nie chcemy jej straszyć kolejnym, nowym miejscem. Niech się przez tydzień-dwa przyzwyczai do nowego domku.

  • ferretta

    Mięso pokrop olejem, a suchej dawaj dużo mniej, albo wcale… Na pewno będzie zdrowiej, jak się szybko przestawi… ;-)