Wielu opiekunów jednej fretki prosi mnie o rady, które postanowiłam przelać na ekran komputerka… W ostatnim czasie jest tendencja do chowu dwóch fretek, a nie jednej… Co osobiście uważam za dobrą „modę”… Bardzo podoba mi się podejście władz Szwajcarii, które nie dość, że wydają pozwolenie na posiadanie fretki w domu, to jeszcze te pozwolenie jest obostrzone dość rygorystycznymi warunkami:

  • jeśli chcesz mieć fretki w domu to musisz zakupić minimum dwie od razu
  • musisz tym fretkom zapewnić minimum 4m2 (klatka lub pomieszczenie) o dużym urozmaiceniu i odpowiednim wyposażeniu (rury, kryjówki, kąpieliska suche i mokre)

To bardzo mądre prawo, pod którym osobiście się podpisuję i nieśmiało będę czekać, aż w Polsce powstaną podobne zapisy, dla dobra fretek (nie ma porównania między smutnym wzrokiem fretki jedynaczki, a łobuzerskimi iskierkami w oczach dwóch „szatanów”… ;-)

Kwestia łączenia fretek jest oddzielnym “rozdziałem”… Najlepiej i najłatwiej jest połączyć dwie młode fretki przed wystąpieniem pierwszej rujki… Z biegiem czasu jest to coraz trudniejsze i “ostrzejsze”, ale nie niemożliwe do wykonania… Tylko trzeba mieć dużo cierpliwości i trochę „znieczulicy”… Należy ogłuchnąć na „płacz, krzyki” jednego i „wrzaski” drugiego, stracić powonienie i nie czuć bąków, ewentualnie ze stoickim spokojem wycierać zapaskudzoną podłogę i podmywać dupska „osrańców”…;-)

Najlepsza metoda na dwa freciaki w domu

Wiecie? Nie?… Cóż to proste, najlepiej kupić dwie od razu, w wieku przedrujkowym ;-) … Podobny wiek, podobna socjalizacja i od początku frecie będą dla siebie rodzinką…

Najlepiej wybrać podobną płeć… Dwie samiczki lub dwa samce, niestety przy tej drugiej opcji musimy pamiętać, iż w wieku 6-9 miesięcy czeka nas wszczepienie implantu lub kastracja, aby zapobiec walkom podczas rozpoczynającej się rui… ;-)

Dołączenie nowej fretki do starego domownika

Jak wiemy fretki są zwierzętami terytorialnymi, zwłaszcza samice, ale i samce tchórza mają w naturze swój areał… Jest on tylko większy niż samic i przeważnie swym zasięgiem obejmuje kilka lub kilkanaście areałów swoich „pań”…

Czyli w przypadku już „starego” domownika możemy mieć problem z przygarnięciem „nowego”, choć nie zawsze… Wszystko zależy od wieku i charakteru naszego pupila… Jeżeli do tej pory nie miał kontaktu z innymi fretkami, to możemy wybrać się na spotkanie fretkowe i sprawdzić jego relację z innymi ogoniastymi… Choć najlepiej sprawdzić to na swoim terytorium i zaprosić obcą fretkę do własnego domu, na „osobisty” teren naszej fretki… Przeważnie zachowania w tych dwu miejscach są skrajnie różne… Park jest nieznanym miejscem do obwąchania i poznania, a dom jest „naszą twierdzą” do bronienia… ;-)

Przeważnie kilka chwil wystarczy, aby zorientować się czy mamy „agresora”, czy „ciepłe kluchy”, które chętnie zaprzyjaźnią się z nowym towarzystwem w każdym wieku… ;-)

„Agresor” też nie przekreśla szans na nową fretkę w domu, tylko łączenie będzie żmudniejsze, bardziej przykre i dłuższe w czasie…

Bezpieczeństwo

Przygarniając kolejną fretkę do domu w pierwszej kolejności powinniśmy sprawdzić jej stan zdrowia… To bardzo ważne, aby uniknąć zarażenia domowej fretki i leczenia dwu, a nie jednego ogona, a najlepiej żadnego z nich… Powinniśmy kupić fretkę ze sprawdzonego miejsca i polecanej, sprawdzonej, dobrej hodowli z gwarancją hodowcy, czyli unikajcie:

  • aukcji internetowych
  • giełd zwierząt
  • ferm futrzarskich
  • sklepów zoologicznych

to są źródła anonimowe i trudne do sprawdzenia… nie kupujcie też w:

  • „hodowlach” masowych, w których trudno o zachowanie higieny
  • „złych” hodowlach, niepolecanych z różnych względów
  • „hodowlach” rozmnażających osobniki bez pochodzenia (takie osobniki, które w swoim drzewku genealogicznym – pedigree – mają wpisane imionka i kolorki, a nie mają podanej nazwy hodowli/nazwiska hodowcy… jak to rozpoznać?… przeważnie te osobniki nie mają już podanych rodziców i dziadków, czyli albo zostały kupione w sklepie, na aukcji internetowej, znalezione lub adoptowane… „hodowca” przedstawi Wam „drzewko”, w którym jest wymienione od 5 do 20 imionek i ewentualnie, domniemane – gdyż niepotwierdzone lub zmyślone – miejsce urodzenia… należy też uważać bo „hodowcy” posuwają się do wymyślania tychże brakujących nazw hodowli, co na szczęście łatwo sprawdzić, chociażby „buszując” w necie w poszukiwaniu informacji o rzekomej „hodowli”)

No dobra, to gdzie nabyć nową fretkę?

Adoptujcie! – nie dość, że zapewnicie domek i kochające serce potrzebującemu zwierzakowi, to jest to najtańszy sposób jej nabycia… W chwili obecnej w Polsce działa Stowarzyszenie Przyjaciół Fretek, które zajmuje się takimi adopcjami i fretki adoptowane przy ich udziale są po kontrolach weterynaryjnych…

Kupcie! – ale wcześniej, sprawdźcie kilka hodowli pisząc i wypytując o warunki bytowe, pochodzenie i stan zdrowia wszystkich fretek… Jeżeli jest to możliwe pojedźcie zobaczyć jak te opisane warunki mają się do rzeczywistości, tzw. oględziny… Przestrzegam przed hodowlami rozmnażającymi osobniki bez pochodzenia (NN), gdyż takie mioty mogą być obciążone chorobami genetycznymi, tj. choroby serca, choroby neurologiczne, itp. … ;-)

Trochę zachodu, ale uwierzcie na słowo, że warto… ;-)

Pierwszym krokiem jaki zrobicie po nabyciu fretki, niezależnie od miejsca w jakim zdecydowaliście się ją nabyć, powinno być udanie się do lekarza weterynarii, w celu wykonania badania klinicznego, czyli obmacania fretki i zajrzenia we wszystkie możliwe otworki oraz wykonanie podstawowych zabiegów: szczepienia przeciwko nosówce i odrobaczenia* (kupując w dobrej hodowli, to ostatnie możecie sobie podarować bo frecia na pewno nie zostanie wydana z hodowli bez tej podstawowej profilaktyki)… Później już śmiało możecie zabrać ją do domu… ;-)

* jeśli zakupimy fretkę, która wcześniej nie była odrobaczona, to podanie pasty odrobaczającej nowej fretce będzie wymagało jednoczesnego odrobaczenia „starego” domownika w tym samym czasie, bez względu czy był odrobaczany miesiąc czy tydzień wcześniej (nie jest to korzystne, gdyż środki odrobaczające są dość „toksycznymi” lekami i jak pamiętamy powinny być podawane po wcześniejszym badaniu kału na obecność pasożytów)

Nowe

Tak jak nowa fretka jest dla nas wielką niewiadomą, tak dla niej nowe miejsce, ludzie i inna fretka są przerażające… Tak więc musimy postępować standardowo:

  • otwieramy transporterek i pozwalamy aby frecia sama z niego wyszła
  • pozwalamy jej obejść i obwąchać wszystkie kąty
  • na końcu możemy wypuścić „starą” fretkę, oczywiście, gdy żadna z nich nie jest chora i nie podlega kwarantannie, w innym przypadku łączymy w późniejszym terminie

Połączenie fretek

W tym momencie pozostaje nam obserwacja… Obserwujemy jak zachowują się obie frecie w stosunku do siebie, gdy:

  • uruchamiają „guganie”, obwąchiwanie, lekkie tarmoszenie po karkach i fikołki wokół siebie, to dobra nasza… łączenie mamy za sobą
  • uruchamiają wściekłą gonitwę, wrzaski, piski, bąki, latające „pióra”, kupsztale w locie lub pod siebie w miejscu gdzie akurat stoją, czy to łóżko czy dywan, to niestety mamy małego „zonka”…  a łączenie jest przed nami ;-)

Metody szybkiej akceptacji

Jak wiemy, każda fretka jest inna, każda ma swój indywidualny charakterek i każda inne osobnicze przyzwyczajenia… Schematy łączenia dwu fretek nie będą tożsame dla wszystkich osobników… Musimy spróbować wielu sposobów, uzbroić się w cierpliwość, być dobrymi obserwatorami i czekać na efekt swoich działań… Możemy korzystać ze wszystkich dostępnych środków, tj.:

  • smarowanie obu pyszczków czymś smakowitym – pastą witaminową, żółtkiem
  • zamykanie razem w małej przestrzeni – transporter, mała klatka, kabina prysznicowa, mały pokój bez zakamarków i kryjówek
  • ograniczenie rozdzielania – jedna klatka, jedna miska, jedna kuweta, jeden hamak
  • wspólna zabawa z jednym i drugim jednocześnie
  • wspólna kąpiel – w nieszczęściu razem raźniej, a i zaprzyjaźnić się można… ;-)
  • jak najmniejsza ingerencja w ich „walkę przepychankę”

Powyższe może wydawać się okrutne, ale uwierzcie, że tylko w ten sposób można osiągnąć rezultat w czasie kilku (1-3), a maksymalnie kilkunastu tygodni… W przypadku, gdy będziemy się poddawać i mieć „miękkie” serce, gdy będziemy rozdzielać fretki przy najmniejszej konfrontacji i gdy zafundujemy naszym fretkom oddzielne klatki/pomieszczenia, to łączenie może nie przynieść skutku nawet po kilku miesiącach…

Osobiście miałam taki przypadek, że dwie samiczki „na tymczasie” przez 9 miesięcy nie zostały zaakceptowane przez moje stado, ani one nie akceptowały reszty, bo nie zastosowałam powyższych metod… W każdym innym przypadku łączenia mojego stada, odniosłam pełny sukces – 8 samic kastrowanych, w rui, z implantem, w ciąży i 2 samce niekastrowane, w rui potrafią żyć zgodnie na jednym wybiegu bez walk, w symbiozie i ogólnym zadowoleniu co pokazują we wspólnych zabawach i gonitwach po całym mieszkaniu (tylko w czasie snu samice i samce są w oddzielnych klatkach)… ;-) Ale odbiegliśmy od tematu…

Smakołyki… Tego chyba nie muszę omawiać… hmmm? To bardzo proste – obu ogonkom smarujemy nosy i pyszczki w około, aby mogły zająć się swoim ulubionym zajęciem, czyli lizaniem siebie nawzajem… ;-) „Odszczepieńcy” mogą być niewrażliwi na tą metodę… ;-)

Mała przestrzeń… Działa jak „cela” – zbliża!… Brak możliwości ucieczki i chowania się przyspiesza powstawanie więzi… W ten sposób unikamy schematu ofiary i mordercy… Gdy jedna fretka się boi i ucieka, to druga nie ma wyboru i musi ją gonić, atakować i tarmosić, gdyż ucieczka pierwszej jest sygnałem do ataku dla drugiej…

Co moje, to i Twoje… Jak w rodzince, od początku muszą być razem i razem dzielić wszystko… Im mniejsze okresy rozłąki, tym szybciej następuje aklimatyzacja i wzajemna akceptacja…

Zabawa… Gdy już nasze nerwy nie wytrzymają wrzasków i pisków, a łączenie wyda nam się zbyt brutalne, to możemy rozdzielić fretki, położyć sobie na kolanach, wyciszyć spokojnymi słowami, wygłaskać i wymiziać, a jednocześnie podjąć próby zainteresowania ich zabawkami: pluszakami, piłeczkami z dzwoneczkami, czy zwykłymi plastikowymi zakrętkami z butelek, które możemy puszczać po podłodze, aby fretki za nimi pognały… Każdy z nas wie, że zabawa uczy i rozwija oraz zacieśnia relacje „interpersonalne”…

Kąpiel… Fretki zanurzone w wodzie przeważnie tracą swój animusz i pogrążają w „rozpaczy”… Oj nie lubimy kąpieli nie lubimy… Choć i tu zdarzają się wyjątki… Są frecie co lubią kąpiel i nurkowanie, więc nie zrobi to na nich zbyt wielkiego wrażenia… I są frecie, na których „nieszczęście kąpieli” nie zrobi wrażenia i będą kontynuować walkę w wodzie… Po każdej kąpieli, bez znaczenia na wynik, wyciągamy frecie i osuszamy ręcznikiem (moje bardzo lubią wycieranko i ochoczo same wchodzą w ręcznik i czekają na tarmoszenie ręcznikowe), następnie puszczamy na wyhasanie się na łóżku lub w innym miejscu…

Ingerencja… Jak już zdążyliście się zorientować łączenie może mieć łagodny, średni lub groźny charakter… W przypadku łagodnych relacji obu fretek nie robimy nic, zostawiamy je we własnym świecie… W przypadku średniej komitywy – dość ostre tarmoszenie za karki, piski, bąki, latające „pióra” i kupsztale – również musimy mocno zacisnąć zęby i zostawić wszystko naturze… Rozdzielamy tylko wtedy, gdy dojdzie do duszenia – długie trzymanie z boku szyi lub do rozlewu „krwi” – przecięcie ucha, czy skóry na karku… To jest właśnie wersja hardcorowa, która może zakończyć się wizytą u weta i koniecznością szycia!

W pierwszych dwóch przypadkach mamy duże prawdopodobieństwo na 100% zgodę między naszymi ogonami, a w trzecim przypadku możemy liczyć się z faktem, iż nie uda nam się połączyć akurat tych dwóch osobników… Tak jak i u ludzi, tak wśród fret zdarzają się osobniki, które nie zapałają do siebie sympatią i cokolwiek byśmy nie zrobili, to nie zmieni się ta obopólna lub jednostronna niechęć…

Skutki łączenia

Niewiele jest skutków, ale wymieńmy:

  • pełna symbioza, dwóch radosnych fretek
  • łysy, pogryziony i pokryty strupami kark jednego lub obu ogonków, ale z wielką miłością do siebie
  • rany na pyszczku, karku lub reszcie ciała z totalnym brakiem wzajemnej akceptacji
  • acha! zapomniałabym: zafajdane, zasmrodkane i zakrzyczane mieszkanie oraz ewentualny donos sąsiadów do instytucji broniących praw zwierząt, że kilka z nich „mordujecie” w domu… ;-p

Płeć parki w naszym domu

Tak jak już napisałam, najlepszym i najmniej problemowym łączeniem fretek jest zakup obu razem z jednego miejsca, w tym przypadku nie ma znaczenia wiek i płeć… Albo do młodej, przedrujkowej freci dokupić młodszą lub starszą o łagodnym charakterku…

Inną kwestią jest płeć w starszym wieku… Samice z natury są bardziej charakterne (ich instynkt zwierząt terytorialnych jest bardzo silny), więc łączenie samicy z samicą jest trudniejsze niż łączenie samicy z samcem lub samca z samcem (oczywiście, gdy obaj delikwenci nie są w rui)… Nawet matka z córką, czy siostra z siostrą mogą się nie znosić, i będzie można zaobserwować jak jedna będzie chciała przegonić drugą ze swojego azylu…

W przypadku zakupu lub połączenia dwu samiczek nie musimy martwić się o „niechciane” ciąże, a wszczepienie implantu lub kastrację możemy odłożyć do czasu, gdy będziemy powodowani aspektami zdrowotnymi… No i dwóch samiczek nie trzeba rozdzielać na czas rui…

Przy zakupie, czy łączeniu par mieszanych lub samców musimy zadbać o wykonanie jednego z tych dwóch zabiegów (wszczepienia implantu lub kastracji) w rozsądnym (nie za wcześnie) i odpowiednim czasie (nie za późno)… W pierwszym przypadku, aby nie narazić samiczki na niepotrzebne tarmoszenie ze strony samca (instynkt rozmnażania jest bardzo silny) i niechcianą ciąże, co gorsza, np. z bratem lub we wsobnym połączeniu… W drugim przypadku, aby zapobiec ostrym, samczym walkom w okresie dojrzewania i rujek…

Więcej o implancie przeczytaj TU, a o czasie sterylizacji i kastracji przeczytaj TU
Kalendarzyk szczepień i innych wymaganych zabiegów profilaktycznych i pielęgnacyjnych znajdziesz TU

Mam nadzieję, że troszkę wyjaśniłam problematykę związaną z kwestią łączenia fretek… ;-)

by: Ana

foto:
1) ferretta.pl
© All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów

       

  • Kilka sugestii przy łączeniu dwóch fretek… ;-)

  • evka

    mam fretkę (samiczkę) już 3 letnią. ostatnio zastanawiałam się nad kupnem drugiej fretki. chciałam dla odmiany kupić samca. moja ogoniasta jest po kastracji ale nie wiem czy nie jest za późno na przyjaźń. fretka 3 letnia to w końcu nie tak młody wiek. proszę o pomoc.

  • Trudno powiedzieć jak zareaguje jedynaczka… Może najpierw sprawdź na podobnie wiekowym samczyku… W niektórych przypadkach połączenie może być niemożliwe…

  • nana

    Hej;) Od niedawna mam w domu trzy fretki. Dwójka jest już ze sobą od dwóch lat ale kilka dni temu wprowadziłam malucha. Jedna z fretek (samiczka) bardzo fajnie traktuje nowego, jednak samiec zachowuje się strasznie i atakuje. Łapie za kark i szarpie… Krwi nie ma, ale to jest malenstwo (10 tygodni) i nie wydaje mi sie, ze potrafi się wybronić. Kupy lecą, są krzyki i piski… Przy godzeniu pierwszej dwójki nie było aż tak źle, mimo ze to wlasnie samiec był tym pierwszym, to w miare szybko zaakceptował samiczke. Co prawda, była ona starsza (5 miesiecy) i nie bałam się o nią tak jak o maluszka. I teraz pytanie – puszczać ich razem, niech się wytłuką, dopóki nie leje się krew, czy poczekac az maluch podrosnie, bo moze sie nie wybronic przed starszym samcem?

  • Osobiście w takich sytuacjach czekałam, aż maluch podrośnie wagowo i gabarytowo, aby mógł sam się bronić… Niestety w takiej sytuacji trzeba wypuszczać na zmianę… ;-| Ale lepiej tak niż odwiedziny u weta z zakażeniem karku, przegryzionym ścięgnem w łapce, naderwanym uchem, ropniem lub krwiakiem ucha, lub innymi takimi wątpliwymi „przyjemnościami”… Czy starszy samiec jest już kastrowany?

  • nana

    tak, tak. jest kastrowany i w zasadzie nie przejawiał takiej agresji nigdy… w takim razie zostaje wypuszczanie na zmiane.

  • Takie sytuacje potwierdzają, że fretki są zwierzakami terytorialnymi i bronią swojego rewiru oraz „swoich” samic przed nowym intruzem, pomimo kastracji… Instynkt pozostaje w szczątkowej wersji, ale jednak… Pocieszające jest, że pod koniec sierpnia kończy się „okres rozrodczy” i wszystkie fretki łagodnieją i są bardziej tolerancyjne wobec siebie, no i maluch odpowiednio podrośnie, aby na nowo się zaprzyjaźnić z domownikami… Puszczaj go z samą samiczką, a z samcem tylko pod kontrolą i w razie potrzeby rozdzielaj „walczących”… ;-)

  • Klaudia

    hmm no Fredek jest tolerancujny wobec innych zwierzat poniewaz zostal wziety z domu gdzie wychowywal sie tak samo z kilkoma fretami do tego jeszcze z psem i innymi zwierzakami a trafiajac do mnie tez za bardzo sie mu nie zmienilo bo tez mam psa do tego kanarka i rybke;p jak wzielam Piranie bo tak miala na imie to on mial juz okolo 3 latek i bardzo szybko sie zgraly ze soba:) zobaczymy:) moze i z ta ktora mam w planie wziąć nie bedzie zadnego problemu:) napewno napisze czy sie udalo:) dziekuje za cenne porady i wskazówki:)

  • Wera

    Co zrobić kiedy jedna fretka panicznie boi się drugiej i ze strachu atakuje (nie mocno)? Mam 4-letnią samiczkę, ostatnio zaadoptowałam też 2 letniego samca. On jest przyjaźnie nastawiony, choć czasami próbuje się ma nią kłaść. To pewnie dlatego, że chcę zdominować ją masą a nie zębami, a Mini bardzo się tego boi. Szczególnie, że jest między nimi spora różnica wagi. Teraz mieszkają w jednej klatce i biegają razem, ale tylko kiedy Timon (samiec) chcę podejść bliżej lub nie daj boże chcę się na nią kłaść, to Mini syczy na niego i krzyczy bardzo głośno. :(

  • Wera… Czy obie fretki są kastrowane?

  • Wera

    Timon jest kastrowany, a Mini ma wszczepiony implant.

  • Daj im trochę czasu… Samiczka broni terytorium przed intruzem… Intruz może mieć lekkie zapędy rujkowe… Z czasem, przyzwyczają się do siebie i będzie ok… Czasami łączenie trwa kilka miesięcy, zanim będzie pełna harmonia… Ważne, aby były cały czas razem… ;-)

  • Ocelot

    Od jakiegoś czasu poza moją czwóreczką mieszkają u mnie również dwa kastrowane samce (5cio letnie, a więc w wieku mojego najstarszego ogona) – na DT. Tak się złożyło, że całą szóstkę zabrałam na zlot fretkowy… i zauważyłam, że choć czasem zdarzyło się kupsko w biegu i/lub kotłowanina, to nikomu się krzywda nie dzieje, a kiedy lądowali w kojcu z obcymi fretkami (moje tak pi razy oko już się zapoznały z DTowcami), to potrafiły się zjednoczyć w obliczu wspólnych „wrogów”… Podczas wyjazdu nie miały nic przeciwko spaniu w jednej klatce, czy też w jednym transporterku (dzieliliśmy domek z innymi osobami i ich dwiema fretkami, więc „wrogów” mieli pod dostatkiem w zasadzie cały czas), a nawet jedli z jednej miseczki. Po prostu woleli trzymać się razem (czasem spali razem na hamaku, a czasem DTowcy na, a moja czwórka pod hamakiem). Tak więc doszło do swego rodzaju przełomu – nawet w kojcu na dworze potrafili spać przytuleni/ewentualnie rozdzieleni tylko jedna warstwą kocyka (a podobno DTowcy są razem od maleńkiego i do innych fretek byli negatywnie nastawieni). Tylko, że wróciliśmy już ze zlotu i zastanawiam się, czy kontynuować łączenie wykorzystując tym samym to zjednoczenie które miało miejsce poza domem… Jak myślisz?

  • Ana

    Tak… jak rozdzielisz, to będziesz miała stan sprzed zlotu… Możliwe, że w domu na własnym terenie, znów zacznie się ustalanie hierarchii, ale sytuacja powinna szybko się ustabilizować… ;-)

  • Ocelot

    Jak na razie to są regularne zaczepki, trochę pisków (głównie za sprawą atakujących bab – one zaczynają zadymę i pokrzykują zawczasu) i cała masa gugów, a tak poza tym to się mijają i lekceważą. czyli chyba jesteśmy na dobrej drodze do dogadania całej ekipy. ;)

  • Ocelot

    Wszystkie fretki biegają w jednym pokoju, więc to ich „wspólny teren”, ale nadal sypiają w osobnych klatkach… Czy powinnam ich przymusić do dogadania się i zaryzykować zamknięcie w jednej klatce?

  • „Rozdzielisz”… oddzielne spanie, to rozdzielenie… ;-)

  • Ocelot

    Nie czekałam na odpowiedź i poszłam na żywioł – od jakiegoś czasu ogonki mieszkają w jednej klatce, jedzą z jednej miski (w systemie zmianowym, bo jeszcze czasem się tłuką, więc jak jedne odchodzą, to drugie siadają do jedzenia). No i czasem lądują w jednym transporterze (np. kiedy myję podłogi). Ogólnie rzecz biorąc – są na siebie skazani 24/7. Póki co efekt jest taki, że tłuką się coraz rzadziej i dziewuchy się już tak nie drą. PS. Taki mały off topic – jeśli znajdziesz chwilkę, to czy mogłabyś zerknąć do mojego tematu w „żywieniu” na fretkorum (ludzie, którzy odpowiadają mi w tamtym temacie chyba nie do końca rozumieją o co pytam)?

  • Ana

    Odpowiedź już Ci dałam 6 maja… ;-p Ale wierze, że w ferworze walki, skupiłaś się na hierarchii, a nie na „nie rozdzialać”… ;-) Wybacz, że obecnie nie śledzę, ani nie udzielam się netowo, ale od 4 maja walczę o życie Bibi i 21 maluszków… ;-( Jeżeli masz konkretne pytania, to pisz tu w odpowiednich tematach, albo na gg, albo ostatecznie na email (choć na te ostatnie mam najmniej czasu)… Wiem, że już dotarła do Ciebie odpowiedź, ale postaram się jeszcze coś napisać w temacie „odzyskiwania” wagi… ;-)

  • Ocelot

    Po raz kolejny dziękuję za pomoc. :) Przeczytałam już o odzyskiwaniu wagi. Trzymam kciuki za Bibi i maluchy.

  • Ana

    Nie ma za co… opisałam tylko podobną sytuacje, choć ja nie myślałam, że mój samiec odzyskuje wagę, bo nie wiedziałam ile najwięcej ważył… ale jak widać dobra dieta dużo zmienia, choć troszkę to trwa, ale lepiej wolniej bez tuczenia… ;-)

  • kat

    Witam W Maju tego roku przygarnęłam 2,5 miesięczną samiczkę do towarzystwa 7 letniej kochanej staruszki. Dogadały się natychmiast jednak emerytka odeszła w listopadzie. Mała rozpaczała i miała depresję. Tydzień temu trafiła do nas 7 miesięczna ciapowata i pokojowo nastawiona samisia. Tym razem nie jest za dobrze. Stała rezydentka atakuje nową rozrywając skórę na karku. To nie są zwykłe zadrapania. Z ran młodszej po ataku leje się krew (ma zakrwawione futerko , nie są to jakieś niepohamowane krwotoki, do tego panicznie boi się agresorki, jest bierna, nie odgryza się. Boję się je zostawić bez nadzoru. Czy w takim przypadku jest sens zamykać je w jednej klatce (nowa jest zamykana sama, starsza jest bezklatkowa) czy starsza jest na to zbyt brutalna? Izolowanie ich od siebie przedłuży okres łączenia ale myślę, że agresorka jest zbyt brutalna. Czy może się mylę? 2 pytanie :) Starsza w styczniu ma dostać implant przed swoją pierwszą rują. Młodsza ma mieć wtedy 8 miesięcy. Czy podać implant od razu dwóm fretką czy z młodszą poczekać? Pozdrawiam

  • Nie… na pewno nie zostawiać ich razem samych bez nadzoru… ;-| Tak… od razu podać implant jednej i drugiej, wtedy i połączenie powinno być łatwiejsze… ;-)

  • wiola

    witam mam samiczke roczna po sterylizacji. kupilam samca bobasa 7 tygodni. moja dejzi poczatkowo sie go bala, a teraz probuje go potarmosic i boje sie ze go pogryzie co mam zrobic?

  • Pogryź Dejzi, najlepiej w kark lub ogon… ;-p

  • dorota

    Mam 4,5 letnią fretkę (zaimplantowana od ponad 3 lat i od miesiąca 2 latniego freta na tymczasie. Nasza frecia nigdy nie miała styczności z fretkami – do super łagodnych nie należy. Tymczas to fret, wykastrowany – ciepłe kluchy, słodki misio. NIe mogłam ich łączyć od razu ponieważ trwało leczenie świerzba w uszyskach. przebywali w osobnych klatkach i osobnych pomieszczeniach, wypuszczani na zmianę. On nie reagował kiedy ona podchodziła do jego klatki, ona kiedy on podchodził – reagowała agresywnie. Dzisiaj pierwszy raz spróbowałam połączenia ich. Efekt marny. Ona krzyczała jak papuga, biegunka, dotkliwie go atakowała, w końcu poważnie przegryzła mu ogonek. On gugał do niej na początku, później już uciekał i próbował się schowac przed nią, nie odpowiadał w ogóle na jej atak, całkowicie neutralny. Nie było bąków, ona nie gugała. Kiedy polała się krew i fret uwolnił się od niej rozdzieliłam. On waży 1,7 kg ona 0,8kg. Bardzo proszę o pomoc.

  • Jeżeli jest to samiec na DT, to nie łącz na siłę… Szkoda stresu dla małej… Niektórych fretek nie da się połączyć… ;-|

  • krono

    Witam, Chciałbym zasięgnąć rady, robię to tu gdyż czekam na potwierdzenie rejestracji na forum już prawie tydzień… Mam dwie 12 tyg fretki, samce z tego samego miotu. Są u mnie ponad tydzień, i zastanawia mnie jedna rzecz w ich zachowaniu. Jeden z nich ma skłonności do gryzienia, i podczas zabawy z bratem do agresji. Nie jest jakiś dziki, ale ich wspólne zabawy zaczynające się gonitwami i chowaniem się kończą się szamotaniem na podłodze. Oczywiście bacznie ich wtedy obserwuję czy sobie nie robią krzywdy. ale Wyraźnie jeden z nich zwraca mniejszą uwagę za co łapie i z jaką siłą. Po chwili ten drugi ma już dość i zaczyna się odgrywać. Czy to jest normalne?

  • Normalne… ;-) Przeczytaj temat „Fretka a gryzienie”… „W zabawie”… ;-)

  • Dżoł

    Czy to dobry pomysł, by wziąć fretkę z adopcji, a za rok lub dwa z hodowli?

  • ferretta

    Nie ma znaczenia miejsce ‚zakupu’ fretki… znaczenie ma wiek łączonych zwierząt… Z wiekiem łączenie fretek w pary jest trudniejsze, problematyczne i stresowe, tak dla opiekunów jak i dla samych fretek… ;-)

  • Dżoł

    A łatwo jest połączyć 2 letnią fretkę z młodą? :-)

  • ferretta

    Z 8-śmio tygodniowym szczeniakiem tak… im starsze tym trudniej… chyba, że ‚stara’ jest całkowicie aspołeczna, to nawet szczeniaka może odrzucić…

  • Aneta

    Witam Pisze poniewaz mam problem z polaczeniem dwoch fretek, czteroletniego samca i czteromiesiecznej samiczki. To dopiero poczatek a ja jestem zalamana. Samiec ktorego mam od jego trzeciego miesiaca życia w pierwszy dzien byl bardzo agresywny w stosunku do samiczki a na drugi dzien dostal strasznej biegunki i wymiotow Nic nie je, malo pije i nie ma sily stac na lapkach Jest juz po dwoch zastrzykach a biegunka nie ustępuje Jak go wypuszczam na mieszkanie i czuje zapach malej to odrazu ucieka do klatki i chowa sie i zasypia Jak go wezme na rece to to samo, zamyka oczka i nieruchomieje Wczesniej pelen energii nie mogacy siedziec w klatce jak tylko my jestesmy w domu. Czy takie zachowanie oznacza kompletny brak akceptacji samiczki? Czy jest nadzieja ze ja zaakceptuje czy powinnam oddac mała? Prosze o porade Dodam ze samiec jest niekastrowany, czy moze zaimplantowanie pomogloby? Prosze o porade bo nie wiem co robic :( Pozdrawiam

  • ferretta

    Zbadać wydzieliny z wymiotów i kał pod kątem bakterii, posiew wraz z antybiogramem… Obie fretki przeleczyć antybiotykiem celowym z antybiogramu… Samca zbadać: morfologia plus biochemia, czy nie ma anemii i chorych nerek… jeżeli wszystko będzie ok, zaimplantować… I dużo miłości i cierpliwości, aż wyzdrowieje i minie mu depresja ze zmiany życia… ;)

  • Magda

    Moje łączenie fretek skończyło się piskami i bakami a młodsza lata wokół klatki starszej i gugua co robic

  • ferretta

    Nic… czekać… ;-)