© All rights reserved by Jeff Cohen (the black fox)

Chyba większość z rodziny łasicowatych uwielbia baraszkować, gonić się, ćwiczyć między sobą zapasy, pozorować walkę, jednym słowem wyczyniać cuda ze sobą, swoim ciałem i wzrokiem obserwatora… Często taka zabawa odbierana jest jako walka i akt agresji, choć przeważnie tylko groźnie wygląda, bo w rzeczywistości jest tylko i wyłącznie ćwiczeniem własnych umiejętności… ;-)

Nie ukrywam, że często mam mieszane uczucia, przyglądając się takim zabawom i igraszkom, ale przeważnie kończy się to wielkim uśmiechem na twarzy i jeszcze większym niedowierzaniem w możliwości fretek…

Na tych zdjęciach możecie zobaczyć jak to wygląda w naturze, na przykładzie uroczych gronostajów…


© All rights reserved by Jeff Cohen (the black fox)


© All rights reserved by Ashley Cohen  (Wales Birder)


© All rights reserved by Jeff Cohen (the black fox)


© All rights reserved by Ashley Cohen  (Wales Birder)


© All rights reserved by Jeff Cohen (the black fox)


© All rights reserved by Jeff Cohen (the black fox)


© All rights reserved by Ashley Cohen  (Wales Birder)


© All rights reserved by Jeff Cohen (the black fox)

Fretki fikają podobne „koziołki” od pierwszych dni życia, gdy tylko potrafią skoordynować ruchy własnego, małego ciałka, tylko robią to na własnym terenie, czyli przeważnie na naszych łóżkach i dywanach… I najważniejsze – często zostaje im to do późnej starości… ;-p






Czyż to nie słodkie, zauważać takie podobieństwa?… ;-)

Groźniejsza wersja takich zabaw może nas czekać ze strony samców, gdy wejdą w czas rujek (często od 8 miesiąca życia, czasami nawet wcześniej) oraz ze strony samic, gdy dołączamy do „stada” nowe osobniki, a zwłaszcza samiczki bez względu na okres rozmnażania…

Wtedy to nie zawsze jest zabawa, ale ostra walka o terytorium lub samice w przypadku samców, o terytorium i dominację w stadzie, w przypadku samic… Samice ustawiają hierarchię i jedna samica staje się osobnikiem „alfa”… U obu płci mogą się pojawić strupki na karkach, pyszczkach i uszach, gdy tych zadrapań będzie dużo lub od razu poleje się krew, to należy niezwłocznie rozdzielić poszczególne osobniki od siebie (o wcześniejszym rozdzieleniu samców i samic nie wspominam, bo to oczywiste, gdy nie chcemy niechcianych maluchów) i naszykować im oddzielne klatki… W większym stadzie (3-5 osobników) samice „alfa” mogą przejmować rolę samców i wyciszać inne samice w rui, będące niżej w hierarchii…

Powyższe, agresywne gatunkowe zachowanie można zminimalizować, praktycznie do zera wszczepiając fretce implant z hormonem, który blokuje zachowania rujkowe i płodność lub przeprowadzając zabieg chirurgiczny, polegający na usunięciu gonad płciowych – kastracja… Implant działa od 300 do 1300 dni i najlepiej wszczepić go przed wystąpieniem rujki… Kastracja jest trwałą metodą pozbawienia zdolności rozrodczych fretek i można ją przeprowadzić do 4 tygodnia od wystąpienia rujki… Obie metody nie niwelują wesołego charakterku fretek… Czasami w porze rozrodczej (wiosna), zwierzęta są bardziej pobudzone niż zwykle, pomimo zastosowanych metod wyciszających (ale jest to tylko cień wcześniejszego zachowania), natura upomina się o swoje prawa… ;-p

Moi drodzy, niech Wam nie przychodzi na myśl, aby „przygarnąć” z lasu takiego gronostaja, to dzikie i mięsożerne zwierzęta, na dodatek bardzo agresywne i są pod ścisłą ochroną, a zabranie ich do domu jest niezgodne z polskim prawem oraz grozi surowymi karami!…

by: Ana

foto:
1) stoat (ermine – gronostaj) by Jeff Cohen (the black fox)
2) stoat (ermine – gronostaj) by Ashley Cohen  (Wales Birder)
3) ferrets (fretki) by ferretta.pl
4) flickr.com
© All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów

literatura:
[1] „Tchórz” Marcin Brzeziński, Jerzy Romanowski, 1997