Ilość i jakość

W ostatnich latach ilość karm komercyjnych, pojawiających się na rynku rośnie wręcz z kosmiczną prędkością… Niestety ich jakość, to zupełnie inna sprawa…  

Większość z Was pewnie pomyśli, że cena świadczy o jakości?… Muszę Was rozczarować… Możecie zapłacić za karmę jak „za zboże”, a okaże się ona podobna do takiej z „najniższej półki”… Choć zdarzają się wyjątki… ;-)

Jak w takim razie odróżnić dobrą jakościowo karmę od tej złej?… To proste, zanim zaniesiecie opakowanie do kasy, przeczytajcie skład z opakowania karmy, nie ten z „%”, ale ten gdzie wymienione są poszczególne surowce użyte do powstania tej karmy… Następnie pamiętajcie o podstawowych zasadach:

  • jeżeli w pierwszych trzech pozycjach składu, zamiast mięsa, zobaczycie:
  1. kukurydzę, soję, ryż lub inne zboża (pszenicę, jęczmień, itd.), ziemniaki, buraki lub inne warzywa – to oznacza, iż producent użył tanich surowców do wyprodukowania, „niby” pełnowartościowej karmy dla mięsożercy, w roli białek i wypełniaczy żoładka… niestety jak w przypadku odpadów mięsnych, to podobnie jest z produktami roślinnymi – przeważnie są to surowce wycofane ze spożycia dla ludzi, gdyż ich skażenie pleśniami lub jakość dalece odbiega od norm żywieniowych dla człowieka, ale zamiast się zmarnować może być przetworzony dla zwierząt
  2. produkty rybne, uboczne produkty rybne
  3. produkty mięsne, uboczne produkty mięsne – co w skrócie oznacza produkty poubojowe o niskiej jakości i wartościach odżywczych, czasami toksyczne, np. mięso mechanicznie oddzielone od kości, tzw. MOM (zeskrobane resztki mięsa z kości po wcześniejszej separacji), rogi, racice, przysadki mózgowe, oczy, gonady płciowe, jelita, pióra… niektórzy producenci używają także „mięsa utylizowanego”, czyli zwierząt padłych, zabitych na drogach lub uśpionych przez weterynarzy, itd., itp. … a co to oznacza?… to oznacza, że kupując taką karmę będziesz karmił swojego zwierzaka karmą o wątpliwej jakości, często toksyczną, gdyż:
    – środki służące do eutanazji zwierząt nie giną nawet podczas obróbki w wysokiej temperaturze, a odkładają się w organizmie fretki
    – gonady płciowe, przysadki mózgowe są organami produkującymi hormony, skarmianie nimi innych zwierząt może znacząco wpłynąć na gospodarkę hormonalną ich organizmów
    Coś jeszcze dodawać?… Mi by wystarczyło… ;-p
  • lub gdy zobaczycie na pozór identyczny składnik, w magiczny sposób rozmnożony i wymieszany wśród pozostałych składników, np.:
  1. kukurydza, mąka/mączka kukurydziana, gluten/pulpa kukurydziana, otręby kukurydziane, skrobia kukurydziana, itd. 
  2. czerwone ziemniaki, słodkie ziemniaki, suszone ziemniaki, parowane ziemniaki Russet, ekstrakt z białka ziemniaków, maniok, tapioka, kassawa, cazabe
  3. buraki, papka buraczana, pulpa buraczana, krajanka buraczana, błonnik z buraka, burak cukrowy, wysłodki buraczane
  4. ryż, otręby ryżowe, mąka/mączka ryżowa, rozdrobniony ryż

    np. skład: ryż [2], krajanka buraczana [4], rozdrobniona pszenica [5], kukurydza [6], otręby ryżowe [8], jęczmień [12], rzepa [14] – w sumie na 16 produktów, 7 pozycji to zboża i rośliny, a nawiasy kwadratowe mówią nam o pozycji danego składnika na liście podanej przez producenta (w tym przypadku ryż – pozycja 2 i 8, co oznacza, że najprawdopodobniej karma składa się głównie właśnie z ryżu, a reszta składników jest tylko dodatkiem)

To od razu odstawcie taką karmę i jak najszybciej o niej zapomnijcie… Dlaczego?… Już Wam wyjaśniam… ;-)

Sztuczki producentów

  1. pierwsza sztuczka – producent ma obowiązek wyszczególnić surowce użyte do produkcji karmy według użytej ilości (wagi), czyli produkt, którego jest najwięcej będzie na początku listy… jeżeli na pierwszych trzech miejscach zobaczymy zboże, ziemniaki, buraki lub produkt uboczny pochodzenia zwierzęcego to oznacza, że właśnie ten surowiec może być głównym składnikiem tej karmy… ;-|
  2. druga sztuczka – producent ma obowiązek wypisania składu wg ilości użytego surowca, ale nikt nie powiedział, że nie może rozbić danego surowca na kilka części, aby wyglądało, że jest go mniej w karmie niż w rzeczywistości (ww. przykład)… i tak w karmie możemy mieć kukurydzę rozbitą na 3 części: kukurydza np. na drugim miejscu, po kilku pozycjach mączka kukurydziana, a jeszcze po kilku otręby kukurydziane… na pierwszy rzut oka skład może wyglądać ok, ale jak się zsumuje 3 pozycje kukurydziane, to wyjdzie, że w karmie jest jej aż 50%
  3. trzecia sztuczka – producent nie ma już jednak obowiązku rzetelnej informacji o ilości danego surowca w karmie, czyli tak naprawdę to nie wiemy ile kurczaka czy indyczka jest w tej karmie, poza tym, że jest
  4. czwarta sztuczka – producent nie ma także obowiązku podawać jakie części ciała użył w karmie, np. kurczaczka… dziób z kurczaka, wątroba z kurczaka, jelita czy głowa z kurczaka, to nadal będzie kurczak, ale chyba większość zdaje sobie sprawę, że o wątpliwej jakości i wartościach odżywczych, zamiennie ze zbędnymi i w nadmiarze hormonami znajdującymi się w tych organach? … a zauważcie, że nie ma informacji, że to jest, np. cały kurczak, albo uda  z kurczaka – a tym raczej by się pochwalono
  5. piąta sztuczka, chyba najbardziej wredna w odniesieniu do zwierząt mięsożernych, które nie potrzebują w swojej diecie cukrów – producent nie ma obowiązku podania ilości węglowodanów, tak więc analiza składu zawiera procentową ilość: białka, tłuszczu, błonnika, popiołu, wody, ale nie uraczymy ile procent węglowodanów (cukru) jest w danej karmie… aby tą informację uzyskać musimy sami zsumować cyferki i wynik odjąć od 100%, to co zostanie, to nasze „ukryte”, niechciane węglowodany
  6. szósta sztuczka – producent nie ma obowiązku podawania źródła składników odżywczych, np. podaje nam, że w danej karmie jest 40% białka, ale czytając opis karmy nie mamy zielonego pojęcia, czy to białko jest tylko zwierzęce, czy roślinne, czy pół na pół… a ta informacja jest dość istotna w diecie fretek, gdyż białko roślinne jest dla fretek szkodliwe, a może stanowić nawet 50 i więcej procent karmy (białko roślinne jest po prostu tańsze) – tylko, że fretka nie jest chomikiem, aby je jeść 

Kochani, nie oszukujmy się odpadki pochodzenia zwierzęcego oraz pszenica, czy inne zboża lub warzywa dominujące w karmach dla ścisłego mięsożercy, którym jest fretka, to jest jakieś nieporozumienie!

Toksyczność

Myśleliście, że to już wszystko?… Jakby było mało!… Niestety, to nie wszystko, suche karmy wymagają specjalnego traktowania:

  • należy przechowywać je w hermetycznie zamkniętych opakowaniach 
  • najlepiej w lodówce, aby minimalizować ich kontakt z powietrzem i słońcem, co doprowadza do zubożenia wartości odżywczych oraz strat mineralno-witaminowych, a także do zamiany dodanych NNKT w tykającą bombę zegarową, które pod wpływem temperatury i tlenu, zamieniają się w związki toksyczne, np. akreolinę, powolnie niszczące organizm (zatrucie, dysfunkcja wątroby i nerek, nowotwory)
  • nie można ich moczyć i pozostawiać w takim stanie na dłuższy czas, gdyż już po jednej godzinie na powierzchni mokrej papki zaczynają się procesy metaboliczne bakterii, których nie wybił proces technologiczny (wysoka temperatura), a są takie pleśnie… produktem metabolizmu pleśni są związki o dużej toksyczności, które zjedzone przez fretkę mogą doprowadzić do zatrucia!

Uwaga!

Większość książek lub artykułów, wykorzystanych do opracowania niniejszego tematu, zostało opublikowanych jakiś czas temu, w związku z powyższym niektóre dane, metody leczenia i leki mogą być nieaktualne (wycofane z obrotu lub nigdy nie dopuszczone do obrotu w Polsce), ale Wasz lekarz weterynarii na pewno będzie wiedział czym można je zastąpić.

Większość informacji na tych stronach napisali ludzie, którzy mają duże doświadczenie w hodowli fretek jednak nie są weterynarzami. Wszystkie teksty były konsultowane ze specjalistami.

Każda chora fretka powinna natychmiast znaleźć się u wykwalifikowanego i doświadczonego weterynarza, który specjalizuje się w leczeniu fretek. Pamiętaj fretki należą do zwierząt, u których symptomy choroby występują bardzo późno, co może prowadzić do ich nagłej śmierci. Nie próbuj żadnych “domowych sposobów” bez konsultacji ze specjalistą, nawet jeśli jakiś znajdziesz gdzieś w tekście na tej stronie. Informacje tu zawarte mogą powiększyć Twoją wiedzę i wyczulić Cię na niespecyficzne objawy w zachowaniu Twojej fretki, ale pamiętaj niewłaściwa, samemu postawiona diagnoza może decydować o jej życiu.

Wszystkie prawa zastrzeżone!

Uwaga!

* karmy suche należy przechowywać w hermetycznie zamkniętych opakowaniach i najlepiej w lodówce, aby minimalizować ich utlenianie, co doprowadza do zubożenia wartości odżywczych oraz strat mineralno-witaminowych!…

** na jeszcze jeden aspekt! na składy karm, suplementów diet i odżywek witaminowych, które zawierają środki stosowane głównie jako konserwanty, przeciwutleniacze i wzmacniacze smaku w produktach spożywczych… Te składniki mogą mieć wpływ na wątrobę, nerki i niszczenie krwinek czerwonych, a w wysokim stężeniu mogą wywołać nowotwory u zwierząt … Zapobiegają również rozwojowi przyjaznych bakterii w układzie pokarmowym, zmniejszając ilość wody w jelitach, powodując zaparcia… W wielu krajach są zakazane w produktach dla ludzi i dzieci… ;-|

Dodatki spożywcze zakazane po wojnie, których obecnie nie można stosować w UE: E103, E105, E106, E107, E111, E121, E125, E126, E130, E152, E181, E197, E201, E202 (konserwant: sorbinian potasu – „teoretycznie” uznawany za nieszkodliwy), E220, E236, E237, E238, E240, E250, E251 E264, E310 (przeciwutleniacz: galusan propylu – wywołujący wysypki, alergię, problemy z żoładkiem), E320 (BHA, przeciwutleniacz: toksyczny, wywołujący raka, uszkadzający nerki i wątrobę), E321 (BHT), E621 (MSG), E636, E637, E1520, syrop kukurydziany.[11]

*** „przeciwutleniacze dopuszczone w UE” – zwrot używany na wielu opakowaniach karm bytowych, niezależnie czy z linii „sklepowej” czy „niby-weterynaryjnej”, który świadczy, że producent ma co ukrywać (zwykle oznacza to BHA, BHT oraz jeszcze gorszy etoksyquin)… dlatego omijajmy produkty z takim napisem szerokim łukiem, dla naszego dobra jak i naszego zwierzaka…

by: Ana

foto:
1) ferretta.pl
2) ferretvendetta.com
Fotki, zdjęcia i ryciny zamieszczono w celach dydaktycznych, informacyjnych lub szkoleniowych
© All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów 

literatura:
[1] „Tchórz” Marcin Brzeziński, Jerzy Romanowski, 1997
[2] „Hodowla tchórzy” Maria Bednarz, Andrzej Frindt, 1991
[3] „Fretki: warunki zdrowotne, hodowla, rozpoznanie i leczenie chorób” Maggie Lloyd, 1999
[4] „Biology and diseases of the ferret” Fox JG., 1988, 1998
[5] „Ferret husbandry, medicine, and surgery” John H. Lewington, 2000
[6] „Ferret for dummies” K. Schilling, 2007
[7] „How to read your report” Wellness Inc., 1993
[8] „Practical ferret medicine and surgery for the private practitioner” Finkler M., 1993
[9] „Ferret medicine and surgery” Brown S., 1992
[10] „Ferret breeding” James McKay, 2006
[11] Oregon State University’s Veterinary Diagnostic Laboratory
[12] chatul.pl
[13] ekozwierzak.pl
[14] abc-psow.pl

  • Podziwiam wyobraźnie producentów – jak wiele nazw można wymyślić na jeden produkt użyty do produkcji karmy dla mięsożercy: czerwone ziemniaki, słodkie ziemniaki, suszone ziemniaki, parowane ziemniaki Russet, ekstrakt z białka ziemniaków, maniok, tapioka, kassawa, cazabe, aby tylko ukryć że tego ziemniaka jest w tej karmie najwięcej, albo innego niewskazanego w diecie fretek produktu… ;-p Szkoda tylko, że nie mają już wyobraźni ile szkód robi w organizmie fretki nadmiar celulozy, białka roślinnego i węglowodanów w karmie… ;-(