Przestawianie

Są dwie szkoły przestawiania:

Pierwsza metoda

„… If you decide to make a change, you may find that adult ferrets can be very particular and will resist change. This is because ferrets develop most of their taste preferences by four months of age but they will eventually change if given no choice. I do not believe that it is necessary to take a long time weaning a ferret off of a less digestible and introducing him to a more digestible diet. I prefer to keep that transition very short and eventually you have to go “cold turkey” and only give them the new diet. If you keep offering the old diet, there may never be a change to the new diet because they will always go back to the original diet, particularly if that is what they were getting prior to four months of age. It will probably be necessary to let your pet get hungry before he or she makes a change. …”[9]

W skrócie, kiedy zdecydujecie się na zmianę diety swojej fretki z „suchych trocin” na łatwiej strawną i lepiej przyswajalną dietę „naturalną”, mięsno-kostną możecie napotkać na duży opór i niechęć ze strony swojej fretki…

To dlatego, jak już wcześniej wspominałam, iż fretki wyrabiają swoje preferencje smakowe w pierwszych czterech miesiącach swojego życia i zmiana może być możliwa tylko wtedy, gdy nie będą miały wyboru pomiędzy nową a starą dietą… Gdy fretka będzie miała wybór między nowym, a starym, najprawdopodobniej zawsze wróci do starego, gdyż to właśnie zna od małego…

W wielu przypadkach, zwłaszcza w odniesieniu do młodych i zdrowych fretek w wieku do 3 lat, nie jest konieczne długotrwałe odstawianie od trudno strawnej diety, aby przejść na lepszą i strawniejszą… Czyli, nie bawimy się w sentymenty i wyrzucamy starą dietę z naszej świadomości oraz miski fretki, a podajemy nowy, mięsny posiłek… Możliwe, że fretka musi najpierw ZGŁODNIEĆ, aby przekonać się do nowej diety… Możemy jej w tym pomóc stosując takie zachęty jak:

  • masło
  • olej
  • żółtko
  • jajko przepiórcze

A co w przypadku starszych i chorych fretek?… Cóż wiele fretek, skarmianych od małego „suchymi trocinami”, bardzo szybko cierpi na niewidoczne dla nas, schorzenia układu pokarmowego, np. insulinomę lub cukrzycę, wywołane nadmiarem węglowodanów w dietach komercyjnych i wieloma innymi czynnikami… Są to schorzenie trzustki, które upośledzają wydzielanie przez ten organ insuliny… Fretki chore na te choroby nie mogą mieć przerw w jedzeniu dłuższych niż 6 godzin, w takich przypadkach zmianę diety należy wprowadzać ostrożnie, w czym może pomóc nam druga metoda…

Druga metoda

Przestawianie na inna dietę musi mieć ręce i nogi:

  • po pierwsze – nigdy nie zmieniamy diety na siłę poprzez wpychanie nowego pokarmu do pyszczka fretki
  • po drugie – nigdy nie zmieniamy diety „drastycznie”, z dnia na dzień
  • po trzecie – zmieniamy dietę małymi kroczkami, dodając do posiłków najpierw mięso gotowane, a dopiero później surowe
  • po czwarte – należy przemyśleć wszystkie za i przeciw

Zmiana jakiejkolwiek diety na inną powinna być rozważna i jak najmniej inwazyjna… Optymalną drogą zmian jest dodawanie nowej karmy do starej… Zaczynamy od małej suplementacji i zwiększamy z dnia na dzień z jednoczesnym, stopniowym zmniejszeniem ilości starej karmy, np.:

  • 1 dzień – 5g mięsa i 40g suchego (nie znam dziennego zapotrzebowania fretki na suche)
  • 2 dzień – 6g mięsa i 38g suchego
  • 3 dzień – 7g mięsa i 36g suchego
  • 22 dzień – 30g mięsa i 0g suchego

Proporcje można zmieniać z dnia na dzień lub co drugi, trzeci dzień…

Na 1g dodanego mięsa możemy odejmować 2 lub 3g suchego, gdyż mięso jest bardziej energetyczne i lepiej przyswajalne, więc 1g zaspokoi w zupełności zapotrzebowanie fretki na energię i składniki odżywcze, co wcześniej zaspakajały 2 czy 4g suchego, składającego się głównie z „zieleniny”, która nie jest dla fretek, ani energetyczna, ani odżywcza…

Ostatecznie powinniśmy zatrzymać się na 30-45g mięsa z kośćmi i dodatkami na dzień, dla jednej fretki ważącej 650g (od 3 do 7,5% wagi ciała – zależnie od energetyczności diety, wagi fretki, pory roku, okresu rozrodczego i rozwojowego oraz czynników zewnętrznych, tj. temperatura otoczenia)… Raz fretka zje tyle na jeden z trzech posiłków, serwowanych danego dnia, a raz zje tyle przez całą dobę… ;-)

Podobne postępowanie można zastosować przy nauce nowego gatunku mięsa, np. nutrii, królika, i innych, nowych dla naszych fretek… ;-)

Z życia wzięte

Zdarzyło się tak, że trafiły do mnie dwie, dorosłe (1,5 i 2,5 roczne) fretki wychowane na suchej karmie… Drapałam się w głowę jak to zrobić, aby biedaczki przeszły na bardziej odpowiedni dla siebie pokarm?…

Podeszłam do problemu bardzo spokojnie… Codziennie, obok miseczki z suchą karmą, stawiałam drugą miseczkę z mięsem, tak samo przygotowanym jak dla reszty moich dziewczyn… W pierwszych dniach mięso było zjadane, a raczej smakowane sporadycznie (jeden kawałek na dzień), głównie suche znikało… Postanowiłam nie poddawać się i z każdym posiłkiem dostawiałam miseczkę ze świeżą porcją mięsa… Nie przymuszałam „nowych” do mięsa, czasami nęciłam małym kawałkiem, jeśli nie wykazywały zainteresowania, to zostawiałam je w spokoju, a mięso koło miseczki z suchym… W międzyczasie „nowe” nauczyłam jeść jajka przepiórcze, karmiąc je początkowo „z paznokcia” (oblizywały mi palec umoczony w rozbitym i roztrzepanym jajku)…

Z biegiem czasu zaobserwowałam, iż suche znika wolniej, a mięso znika zupełnie…

W ciągu 7 tygodni, fretki same przestawiły się na mięso… Suche ewidentnie znikało wolniej, miseczkę uzupełniałam co kilka dni a nie codziennie jak było na początku, odwrotnie z mięsem… Na początku wykładałam kilka kawałków, które później wyrzucałam, a na koniec wykładam już pełną miskę, która była pusta do następnej pory posiłku… ;-)

Ostatecznie, samice przez kolejne 7 miesięcy pobytu u mnie nie jadły w ogóle suchego, a tylko mięso i to z własnej, nieprzymuszonej woli, tak jak pozostałe moje domowniczki… ;-)

Myślę, iż sama NATURA i INSTYNKT zwierząt, podpowiada im, co jest dla nich najlepsze… ;-)

Fretki „suchożerne”, które były pod moją opieką od początku sierpnia 2008 roku (przez okres dwóch miesięcy), jedząc równocześnie mięso i suche zwiększyły swoją wagę od 6 do 12%… Zaznaczam, że był to okres letni!, kiedy fretki raczej tracą na wadze, a nie przybierają… Jedna z 650g wskoczyła na 695g, druga z 800g na 895g… ;-) … I tylko w okresie „przestawiania” otrzymywały karmę suchą wraz z mięsem, później jedynie surowe produkty pochodzenia zwierzęcego… ;-) … Gdy odbierała je właścicielka w kwietniu 2009 roku ważyły 770g mniejsza i 990g większa, ich okrywa włosowa i mięśnie były w o wiele lepszym stanie, oraz znikł, wcześniej widoczny, kamień nazębny… ;-) 

… 

by: Ana

foto: 
foto:
1) agrest
2) ferretta.pl
© All rights reserved or Some rights reserved, publikacja powyższych zdjęć wymaga zgody autorów 

literatura:
[1] „Tchórz” Marcin Brzeziński, Jerzy Romanowski, 1997
[2] „Hodowla tchórzy” Maria Bednarz, Andrzej Frindt, 1991
[3] „Fretki: warunki zdrowotne, hodowla, rozpoznanie i leczenie chorób” Maggie Lloyd, 1999
[4] „Biology and diseases of the ferret” Fox JG., 1988, 1998
[5] „Ferret husbandry, medicine, and surgery” John H. Lewington, 2000
[6] „Ferret for dummies” K. Schilling, 2007
[7] „How to read your report” Wellness Inc., 1993
[8] „Practical ferret medicine and surgery for the private practitioner” Finkler M., 1993
[9] „Ferret medicine and surgery” Brown S., 1992, 2001
[10] „Ferret breeding” James McKay, 2006